Sabina Jarząbek z KKL Kielce zdobyła dwa medale Mistrzostw Polski w biegu ulicznym. Kielczanka opowiada o swoich sukcesach

Bartosz Wartałowicz
Ten sezon należy do Sabiny Jarząbek.
Ten sezon należy do Sabiny Jarząbek. Archiwum prywatne
Sabina Jarząbek została złotą medalistką Mistrzostw Polski w biegu na dystansie 5 kilometrów oraz wicemistrzynią na dystansie 10 kilometrów. Biegaczka KKL Kielce mówi o emocjach, towarzyszących podczas pokonywania tras, oraz o swoich przygotowaniach do zawodów.

Ubiegły tydzień był niesamowity w Pani wykonaniu. Najpierw złoto na dystansie 5 km, a następnie srebro na 10 km. Emocje już opadły czy dalej Pani to przeżywa?
-Emocje jeszcze nie opadły, cały czas wspominam ten finisz biegu na 5 kilometrów i te ciężkie nogi podczas biegu na 10 km. Czuję te starty w nogach ale jest u mnie ogromna radość, która motywuje mnie do dalszego działania.

Podczas biegu towarzyszą Pani jakieś emocje, czy jest tylko skupienie na celu?
-Jest bardzo dużo emocji, zarówno przed startem, w trakcie biegu i po zakończeniu zawodów, prawdziwa karuzela emocji. Podczas biegu na 5 kilometrów w Warszawie byłam bardzo zła, bo dziewczyny biegły bardzo wolnym tempem. Na drugim kilometrze była bardzo duża grupa, a wiedziałam, że jest kilka zawodniczek, z którymi powinnam się od razu urwać i walczyć o jak najlepszy czas. Wiadomo jednak, że na imprezach mistrzowskich chodzi przede wszystkim o medal, nie o świetny czas. Na szczęście na prowadzenie wyszła Iza Paszkiewicz, która rozprowadziła trochę ten bieg. Dopiero na końcówce dziewczyny z czołówki zgubiły grupę pościgową, ja nie lubię takiego rwanego tempa, ale musiałam je dogonić, bo inaczej wszystko by zostało zaprzepaszczone. Musiałam podjąć ryzyko, obudziła się we mnie sportowa złość i ruszyłam ile miałam sił w nogach. Gdy mijałam trzecią zawodniczkę, wiedziałam, że jest ten medal, ale chciałam wygrać ten bieg, bo strata do pierwszej dwójki nie była duża i ostatecznie udało się.

Mistrzostwa Polski były bardzo udane w tym sezonie dla Pani, ale bywały też gorsze momenty. Bieg Konstanciński to najgorsze wspomnienie z tego sezonu czy były gorsze momenty podczas tegorocznych startów?
-To było najgorsze wspomnienie w ogóle z zawodów sportowych. Bardzo źle zostałam potraktowana przez organizatorów, a ta sprawa do dziś nie jest wyjaśniona. Poczułam się jak byle jaki zawodnik. Organizator nie poczuwa się do wytłumaczenia tej sytuacji i to jest przykre, niezależnie czy ktoś jest profesjonalnym sportowcem czy amatorem. Napisałam na swoim profilu, że błędy się zdarzają. Wiem, że w biurze często pracują wolontariusze i rzeczą ludzką jest się pomylić. Na zawodach został mi wydany zły numer, no cóż, zdarza się, ale wyjaśnienie tego nie jest niczym trudnym. Są filmiki ze startu, gdzie się widziałam, są nagrania z mety. Jedna z dziewczyn, która była za mną, sama powiedziała: “Sabina, coś jest nie tak, bo jestem druga, a to ty ukończyłaś ten bieg przede mną.” Jestem w szoku, że sprawa nie jest wyjaśniona. Prowadzę negocjacje i nie zamierzam tego odpuścić, bo tu chodzi o moją godność. Jestem sportowcem, a na tych zawodach była też nagroda rzeczowa, a dla mnie jest to dodatkowe źródło utrzymania, którego zostałam pozbawiona, pomimo że zachowałam się regulaminowo.

Ale podsumowując cały rok, to chyba zaliczy go Pani do udanych?
-Przygotowania do tej drugiej - jesiennej części sezonu wypadły bardzo słabo. Miałam sporo problemów zdrowotnych, a kiedy wracałam z obozu przygotowawczego w Szklarskiej Porębie, rozłożyło mnie przeziębienie, po którym długo dochodziłam do siebie. We wrześniu sytuacja się powtórzyła. Jak już wyzdrowiałam, to okazało się, że mam stan zapalny zęba i to mnie dobiło, bo już zaczęło mi się dobrze biegać. Dwa tygodnie przed Mistrzostwami Polski skręciłam kostkę i mój start był wielką niewiadomą. Wzięłam udział w biegu Warciańskim i postawiłam wszystko na jedną kartę i uznałam, że albo bieg wyjdzie, albo trzeba dać odpocząć organizmowi. Na szczęście wszystko się dobrze ułożyło, bardzo pomagał mi trener, który mówił, że nie należy panikować, tylko trzeba znaleźć przyczynę tych dolegliwości. Zdrowie w bieganiu to jest podstawa, a jeżeli go nie ma, to nie da się osiągać dobrych wyników.

Wspomniała Pani, że nagrody za wysokie miejsca podczas startów są źródłem utrzymania. Te pieniądze są wystarczające, czy musi Pani chodzić do normalnej pracy?
-Niestety, nie byłabym w stanie utrzymać się z samego biegania, więc normalnie pracuję na pełen etat.

Czasami publikuje Pani swoje treningi w mediach społecznościowych. Jak wygląda przygotowywanie takiego planu treningowego?
-Moim przygotowywaniem treningów zajmuje się profesjonalny trener - Zbyszek Nadolski. To jest czołowy trener, szkoleniowiec kadry olimpijskiej. Niestety trener mieszka w Poznaniu, często jest też na różnych obozach, więc kontaktujemy się głównie telefonicznie i mailowo. Samo przygotowanie jest podzielone na kilka cykli. Biegi uliczne mają sezon wiosenny i jesienny. Przygotowania zaczynamy w zimę, ale ten czas służy na przygotowanie bazy, dużo spokojnych treningów, dużo czasu wtedy spędzam na siłowni - czasami nawet po 2 godziny. Trzeba się solidnie obudować, żeby nabrać siły i unikać kontuzji. Po okresie przygotowawczym, wchodzimy w fazę treningów wytrzymałościowych i szybkościowych, a potem następuje okres startowy. Długość tego okresu jest zależna od ilości startów, ja na przykład lubię dużo startować i jeśli jest okazja, to przeważnie biorę udział w zawodach. Sezon kończymy na wiosnę, ja w czerwcu zakończyłam pierwszą część sezonu, zrobiłam krótkie roztrenowanie i zaczęłam przygotowywanie do startów jesiennych.

W czasie okresu startów, ile czasu poświęca Pani na trening?
-W tym okresie treningi są zazwyczaj krótsze. Średnio trenuję 6-7 razy w tygodniu, a jednostka treningowa raczej nie trwa krócej niż 2 godziny.

Z Pani słów można wywnioskować, że kariera biegacza/biegaczki to dużo treningów i wyrzeczeń. Jak zaczęła się Pani kariera? Kto Panią zachęcił do biegania?
-Moja kariera biegaczki rozpoczęła się w liceum, ale zacznę od anegdoty: W gimnazjum trenowałam piłkę nożną, nauczyciel wychowania fizycznego często zabierał nas na zawody biegowe - były zarówno biegi na stadionie i biegi przełajowe. Pamiętam, że jak kończyłam gimnazjum, to powiedziałam sobie, że nigdy więcej nie będę biegać. Jak widać życie dziwnie pokrzyżowało mi plany. W liceum do biegania zachęciła mnie Pani Anna Osiakowska - nauczycielka WF-u, zajmująca się właśnie tą dyscypliną sportu. Niestety koleżanka, z która poszłam do liceum wygadała się, o naszych występach na zawodach w gimnazjum. Po pierwszym treningu, nauczycielka zauważyła we mnie duży potencjał i zaprosiła na regularne treningi i branie udziału w zawodach, a następnie dostałam zaproszenie do Kieleckiego Klubu Lekkoatletycznego. Na początku współpracowałam z Panią Mirosławą Sarną, a potem trenował mnie trener Szymon Garycki, u którego zrobiłam duże postępy. Niestety trener miał wypadek, co bardzo przeżyłam. Nie mogłam się odnaleźć, chciałam zrezygnować z biegania na stadionie i wpadł mi pomysł, żeby spróbować biegów ulicznych. Przez rok czasu trenowałam z Łukaszem Woźniakiem, ale niestety ta współpraca nie przynosiła oczekiwanych efektów. Postawiłam wszystko na jedną kartę i zaczęłam trenować sama, ale te treningi były za ciężkie, nie miałam odpowiedniego pojęcia, ani doświadczenia. Nawiązałam współpracę ze Zbyszkiem Nadolskim i wiedziałam, że idzie to w odpowiednim kierunku. Trener wiedział, że nie wolno się przemęczać i że praca w końcu przyniesie oczekiwany efekt i z roku na rok te wyniki są coraz lepsze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Świętokrzyskie
Dodaj ogłoszenie