Tel Awiw, Strefa Gazy: Rakiety, śmierć, bomby i nienawiść. Izrael na wojnie z Palestyńczykami

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
JACK GUEZ/AFP/East News
Ofiar konfliktu izraelsko-palestyńskiego przybywa, a Organizacja Narodów Zjednoczonych ostrzega, że może dojść do wojny na wielką skalę.

Hamas ostrzeliwuje rakietami Izrael, Tel Awiw odpowiada nalotami na Strefę Gazy, zabijając kilkunastu wysokich dowódców Hamasu i niszcząc kilka wieżowców. W piątek sprawą ma się zająć Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Bo ostatnie walki przypominają - a nawet przewyższają - niszczycielską 50-dniową wojnę z 2014 roku. Podobnie jak wtedy, żadna ze stron nie ma pomysłu, jak zakończyć konflikt. Obecne starcia wyzwoliły też najgorszą od dziesięcioleci żydowsko-arabską przemoc w Izraelu. Na nadmorskiej promenadzie Bat Yam, na południe od Tel Awiwu, skrajnie prawicowi Żydzi wyciągnęli z auta Araba i go pobili. Policja i ratownicy przybyli na miejsce dopiero po 15 minutach, gdy ofiara leżała nieruchomo na środku ulicy. Atakujący Araba tłumaczyli, że mężczyzna próbował ich staranować, ale z nagrania, które pojawiło się w sieci wynika, iż chciał uciec przed tłumem. Naczelny rabin Izraela Icchak Jossef wezwał do zaprzestania ataków.

Z kolei w mieście Lod Arabowie ranili Żydów, niszczyli ich mienie, a nawet atakowali święte żydowskie miejsca- mówił oburzony burmistrz tego miasta Yair Rivlin, wzywając wojsko do pomocy. Sytuację określił jako wybuch wojny domowej.

- To Noc Kryształowa w Lod - powiedział Revivo w odniesieniu do nazistowskiego pogromu niemieckich Żydów w 1938 roku. - To gigantyczny incydent, intifada arabskich Izraelczyków. Cała praca, którą tu wykonywaliśmy od lat [w zakresie współistnienia] poszła na marne - dodawał.

Netanjahu: fundamentalna nienawiść

- Nie będziemy tego tolerować; musimy przywrócić spokój – mówił premier Netanjahu w Lod, do którego przybył zaraz po tych zamieszkach. Zapytany, czy działania policji przeciwko demonstrantom mogły odegrać jakąś rolę, odpowiedział tylko: "Te wydarzenia nie mają usprawiedliwienia, to jest fundamentalna nienawiść". Natomiast ulice Gazy przypominają po zmroku miasto-widmo. - Nie ma się gdzie ukryć – żalił się Zeyad Khattab, 44-letni farmaceuta, który z krewnymi uciekł do domu rodzinnego w centrum Gazy po tym, jak bomby uderzyły w jego budynek. Tego terroru nie da się opisać.

Terror trwa i kiedy ze strefy Gazy zostaje wystrzelona rakieta w kierunku Jerozolimy do pokonania ma tylko sto kilometrów. W tym czasie radar baterii, wchodzącej w skład Żelaznej Kopuły musi ocenić, czy pocisk spadnie na zamieszkałe rejony. Gdy jest zagrożenie na „spotkanie” z rakietą rusza jeden z dwudziestu pocisków Tamir baterii i unieszkodliwia ją w powietrzu. Od kilku dni Żelazna Kopuła, duma Izraela, która chroni kraj przed wrogimi pociskami pracuje na pełnych obrotach. Ale gdy Hamas odpala po kilkaset sztuk rakiet jednego dnia, nawet ten nowoczesny system nie będzie skuteczny w stu procentach. Dlatego na Izrael spadają rakiety, niszczą domy, samochody, zabijają ludzi.

Na nic, jak na razie zdają się apele wielu krajów i organizacji międzynarodowych, by Izrael i Palestyńczycy wytłumili konflikt. Jest coraz gorzej, eskalacja rośnie, mówi się o kolejnej wojnie. Zapalnym problemem jest Jerozolima, sprzeczne roszczenia wobec tego miasta, w którym znajdują się święte miejsca islamu, judaizmu i chrześcijaństwa. Napięcie tliło się tam od pewnego czasu, dochodziło do starć między Palestyńczykami a izraelską policją na Starym Mieście we wschodniej części miasta, które Izrael zdobył i zaanektował w wojnie 1967 roku.

Walka o święte miejsce

Głównym punktem zapalnych jest meczet Al-Aksa, trzecie najświętsze miejsce islamu i najświętsze miejsce judaizmu. Gniew Palestyńczyków wywołały izraelskie służby bezpieczeństwa, które otoczyły świątynię. Do tego doszły eksmisje palestyńskich rodzin ze wschodniej Jerozolimy. Obie strony stawiają sprawę na ostrzu noże, premier Benjamin Netanjahu ostrzegł, że walki mogą się przeciągać, mimo wezwań do spokoju ze strony USA, Unii Europejskiej i innych krajów. Dodaje, że organizacje terrorystyczne w Gazie przekroczyły czerwoną linię, atakując pociskami obrzeża Jerozolimy i Tel Awiw. Walka może potrwać jakiś czas i każdy, kto zaatakuje Izrael, zapłaci za to bardzo wysoką cenę, groził Netanjahu.

W odpowiedzi lider Hamasu, organizacji uznawanej za terrorystyczną, Ismail Haniyeh, zagroził, że ataki rakietowe będą trwały do momentu, aż Izrael powstrzyma terror i agresję w Jerozolimie. W takiej sytuacji trwa wymiana ognia i trzymetrowej długości, ważące prawie sto kilogramów pociski Tamir robią swoje. Są tak inteligentne, że dopadną pocisk wroga przy fatalnej nawet pogodzie, a ich skuteczność określa się na 90 proc. Ich głowice zbliżeniowe wybuchają w pobliżu odpalonej przez Hamas rakiety, niszcząc ją bez konieczności bezpośredniego trafienia.

Omijają Żelazną Kopułę
Ale i Żelazna Kopuła nie jest całkowicie skuteczna. Może zniszczyć za jednym zamachem kilka nadlatujących pocisków, ale gdy Hamas odpala ich po kilkaset w ciągu dnia, znajdują lukę w systemie obronnym. Jego koncepcja powstała w 2006, po konflikcie z Libanem. Kiedy doszły ataki ze Strefy Gazy, dekadę temu, system był już gotowy. Przy współpracy z radarami Żelazna Kopuła likwiduje nie tylko rakiety, ale może też przychwycić bezzałogowe statki powietrzne, bo i takim sprzętem dysponują Palestyńczycy.

Siłą palestyńskich bojowników są tysiące prymitywnych, powstających w domowych warsztatach rakiet. Mają ograniczony zasięg i nie można nimi sterować. Ich głównym zadaniem nie jest niszczenie potencjału gospodarczego i militarnego Izraela, jednak każdy pocisk, który ominie Żelazną Kopułę i eksploduje, pokazuje, że można zaatakować wroga i wywoływać strach oraz osłabiać morale mieszkańców Izraela.

Ostrzał rakietowy Hamasu i Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu sieje terror wśród Izraelczyków. Pociski zabijają mieszkańców Izraela, a po każdej tragedii jest srogi odwet Tel Awiwu, bombardowania Strefy Gazu, ostatnio także Zachodniego Brzegu.

Większość prymitywnych pocisków powstaje w Strefie Gazy, rejonie, który jest praktycznie odcięty od świata. Te rakiety zdolne są razić do kilkunastu, góra kilkudziesięciu kilometrów. W ich zasięgu jest Jerozolima i Tel Awiw i nie ma dnia, by nie wyły syreny alarmowe.

Broń domowej roboty i szmugiel
Broń i amunicję palestyńskie bojówki produkują w domach i wydrążonych tunelach, korzystają też z materiałów szmuglowanych między innymi z Egiptu i innych krajów. Zdaniem zachodnich źródeł w Strefie Gazy mogły się znaleźć przeszmuglowane tam syryjskie rakiety M302, których zasięg ocenia się na 200 kilometrów. Palestyńczycy mają problemy z odpalaniem pocisków, bo niebo nad Gazą patrolują izraelskie drony i radary.

Dlatego plan Izraela jest taki: coraz więcej ataków na Strefę Gazy, aby zaprowadzić całkowity i długoterminowy spokój, po tym, jak ONZ ostrzegła, że takie działania ​​prowadzą do wojny na pełną skalę. Armia będzie atakować, by zapewnić całkowity spokój. - Dopiero gdy osiągniemy cel, będziemy mogli mówić o zawieszeniu broni – mówił minister obrony Izraela Benny Gantz.

Jest ryzyko „wojny na pełną skalę”. - Zatrzymajmy ogień - napisał na Twitterze specjalny wysłannik ONZ na Bliski Wschód, Tor Wennesland.

Tymczasem Izrael wysłał już w rejon Strefy Gazy dwie brygady piechoty, co może oznaczać przygotowania do ataku na rządzone przez Hamas ziemie. Pomimo międzynarodowego potępienia rozlewu krwi, najgorszego od wojny w 2014, Netanjahu odrzuca wezwania do zawieszenia broni, obiecując „nasilenie” ataków. Lider Hamasu Ismail Haniyeh mówi, że „jeśli Izrael chce eskalacji, jesteśmy na to gotowi”.

Źródło:
RUPTLY

Wideo

Materiał oryginalny: Tel Awiw, Strefa Gazy: Rakiety, śmierć, bomby i nienawiść. Izrael na wojnie z Palestyńczykami - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
angela makrela !

Jude już od dawna wiedzą, że prędzej czy później (raczej jednak prędzej) będą musieli stamtąd (z terenów Palestyny) spadać. Były przecież m. in. rozmowy z Putinem, nt. utworzenia ich autonomicznego państwa wewnątrz Rosji, albo też opcja masowego "powrotu" do PL. Problem w tym, że chcieliby tutaj wrócić na zasadzie "wasze ulice, a nasze kamienice", a z tym będzie już trudniej.

Dodaj ogłoszenie