W Szydłowie trwają śliwkowe żniwa. Ceny i ilość owoców martwią sadowników (WIDEO,ZDJĘCIA)

Maciej Barwinek
Maciej Barwinek

Wideo

To już kolejne śliwkowe żniwa, które są dla szydłowskich sadowników bardzo niewdzięczne. W 2019 roku potężny grad, który przeszedł w sierpniu nad gminą zniszczył wiele śliwkowych plonów. Rok później do jeszcze gorszej sytuacji przyczyniły się majowe przymrozki, a obecnie wcale nie jest lepiej na co wpływ miały ostatnie ulewy. Owoców jest drastycznie mało, a ceny są niskie. Gmina Szydłów to największe w Polsce zagłębie uprawy śliwki.

Śliwkowe żniwa w pełni, ale sadownicy z Szydłowa nie mają rąk pełnych roboty. Wszystko przez wiosenne przymrozki, które odcisnęły piętno na tegorocznych owocach. Duże znaczenie miały również liczne ulewy oraz grad, który pod koniec maja dosłownie zbombardował sady w sołectwach Szydłów, Gacki, Mokre i Jabłonica. Opad był naprawdę silny, a podczas gradu ucierpiały nie tylko śliwy, ale również czereśnie, morele i jabłonie. Na wielu owocach było widać ślady nawet kilkunastu uderzeń, a niektórzy sadownicy oszacowali straty na prawie 100%.

Zazwyczaj z jednego hektara sadu można było zerwać około 20 ton śliwki. Obecnie jest to zaledwie jedna tona, a dla niektórych sadowników nawet taka ilość jest trudna do zerwania. Rolnicy, którzy nie mają ubezpieczonych sadów zgłosili się już do Urzędu Miasta i Gminy w Szydłowie z wnioskami o rekompensatę za straty poniesione wskutek przymrozków. Takich osób jest bardzo dużo, a większość z nich uprawia przede wszystkim śliwkę.

- W tym roku mamy praktycznie taką samą sytuację, jak w roku ubiegłym. Ponownie ilość owoców jest bardzo mała, a zbiory są o 20 razy mniej obfitsze niż zwykle - powiedziała Agnieszka Baxter, twórczyni marek Szydłowianka Śliwka w Czekoladzie i Dolina Purpurowa.

Zbiory śliwek mogą potrwać jeszcze około dwóch tygodni. W obawie przed kolejnymi deszczami sadownicy chcą jak najszybciej zakończyć prace, aby pozostałe na drzewach owoce nie popękały i nie zgniły. - W tym momencie zrywamy odmiany prezydent i top hit, a niebawem przyjdzie czas na węgierkę - dodaje pani Agnieszka.

Niestety w parze z małą ilością śliwek idzie również niska cena, która nie zadowala sadowników. W hurcie jest to około 1,70 złotych za kilogram, natomiast cena konsumpcyjna w zależności od odmiany waha się od 4 do 5 złotych. Niestety takie pieniądze nie są w stanie zrekompensować strat spowodowanych anomaliami pogodowymi, a dla sadowników szykuje się kolejny trudny rok. Ze względu na małą ilość owoców, iskierką nadziei może być duże zapotrzebowanie na śliwkę. Niestety przydałby się również skok cenowy, a na ten póki co raczej się nie zanosi.

Mniej pracowników

Choć w niektórych gospodarstwach sadownicy prowadzą zbiory na własną rękę, to do większości sadów zatrudniani są pomocnicy. Osoba pracująca przy zbiorach otrzymuje około 12-13 złotych na godzinę i przy obecnych cenach zarabia praktycznie wyłącznie na siebie. W większości śliwkowych sadów do zbioru zatrudniana jest pomocy ze Wschodu, głównie z Ukrainy i Białorusi. Pomagają również studenci z Polski, którzy chcą zarobić przed zbliżającym się rokiem akademickim. Jednak ze względów "covidowych" oraz mniejszą ilości owoców siła robocza również zmalała.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie