Po poniedziałkowym proteście rolników na rondzie w Lipniku w powiecie opatowskim, zapadła decyzja o kolejnej akcji. We wtorek, o godzinie 9 grupa gospodarzy pojawiła się na rondzie w Łoniowie, w powiecie sandomierskim. Jak zaznaczają organizatorzy, blokada to efekt bezradności wobec braku rozwiązań dla potężnych problemów w rolnictwie i walka o zwrócenie uwagi społeczeństwa i polityków.

Wtorkowe działania świętokrzyskich struktur ruchu AGRO Unia to kontynuacja poniedziałkowego ogólnokrajowego protestu przeprowadzanego pod hasłem AGRO powstanie 2019 lub powstanie chłopskie.

Przypomnijmy, że w Świętokrzyskiem grupa kilkunastu osób przez około półtorej godziny blokowała rondo Lipniku, gdzie krzyżują się ważne drogi - numer 9 i 77. Czytaj więcej tu: AGRO powstanie 2019 w Świętokrzyskiem. Rolnicy na rondzie w Lipniku!

Zobacz także: AGRO powstanie 2019 i protesty rolników na trasach. Blokady dróg w kolejnych regionach Polski

Po akcji do organizatorów odezwały się kolejne osoby, które chciałyby wziąć udział w wydarzeniu i tym samym wzmocnić ideę walki o poprawę sytuacji rolników. Zapadła więc decyzja o ponownym proteście. We wtorek o godzinie 9 gospodarze wyszli na rondo w Łoniowie w powiecie sandomierskim. Tu krzyżują się drogi numer 9 - trasa Ostrowiec - Opatów - Rzeszów, oraz 79 - trasa Sandomierz - Połaniec - Pacanów - Opatowiec.

Rolnicy ubrani w żółte kamizelki, z flagami Polski chodzili po pasach przez około godzinę. Ruch był utrudniony, kierowcy zwalniali przed pasami. Tworzyły się korki na każdej drodze dojazdowej do ronda. Protest trwał godzinę. - Kierowcy wykazali się wyrozumiałością. Spokojnie czekali. Rolnicy rozdawali im jabłka - relacjonuje Marta Przybyś, lider AGRO Unii w Świętokrzyskiem. - Bardzo jesteśmy wdzięczni za wsparcie policji z Koprzywnicy i Sandomierza. Pomagali nam, kierowali ruchem. Czuliśmy się bezpiecznie. Taka pomoc służb jest dla nas niezmiernie ważna - zaznacza.

Apeluje do gospodarzy, by wzięli swój los we własne ręce. - Serce mnie boli, że jest nas tak mało. Sadownicy, rolnicy, hodowcy trzody, całe nasze Świętokrzyskie, Ci, którzy nie zawalczyli o swoje, powinni wstydzić się swojej bierności. Wszyscy jesteśmy roszczeniowi, ale szkoda, że nie w stosunku do rządzących. Mamy dużo do powiedzenia, dużo żalu i niezadowolenia, a gdy cała Polska wychodzi na ulice, Świętokrzyskie milczy i gdyby nie ta grupka odważnych ludzi, rolnicy ze Świętokrzyskiego nadal byliby uważani za najbardziej zadowolonych - podkreśla i zachęca, by rolnicy nie bali się walczyć, protestować.

Na 6 lutego ruch AGRO Unia planuje wielki protest rolników i konsumentów w Warszawie pod hasłem #muremzarolnikiem. Jadą także świętokrzyscy gospodarze. - Zachęcam, by zgłaszali się na wyjazd dzwoniąc pod numery telefonów 696 627 725 lub 668 374 271. To będzie akcja rolników z całego kraju, Świętokrzyskiego nie może zabraknąć. Zobaczymy, czy Prezydent Polski jako Mąż Stanu, zareaguje na nasze potrzeby - dodaje Marta Przybyś.

Jak nam wyjaśniała liderka AGRO Unii w regionie, rolnicy i sadownicy nie mają wyjścia. - Nasze problemy są pomijane, rząd nie robi nic dla poprawy naszego bytu, warunków produkcji. Po dwóch tak dramatycznych latach, kiedy niszczyły nas pogoda i katastrofalne ceny, kolejnego tak fatalnego roku nie przetrwamy. Będziemy musieli rezygnować z upraw i hodowli. Brak naszej żywności ma ogromne znaczenie dla konsumentów. Więc walczymy o zwrócenie uwagi na naszą sytuację, tak społeczeństwa, jak i polityków, rządu, by wreszcie dostrzegli w jak rozpaczliwej sytuacji jesteśmy i wprowadzili rozwiązania, o które walczymy - wyjaśniała. Przypomnijmy, że AGRO Unia domaga się przede wszystkim oznakowania produktów krajowych polską flagą i kontroli napływającej zza granicy żywności.

O stanie rolnictwa czytamy również w piśmie przygotowanym przez AGRO Unię na AGRO powstanie 2019: "Beznadziejność sytuacji oraz wyczerpanie się formuły bezproduktywnych rozmów z ministrem rolnictwa, który reprezentuje stanowisko rządu RP skłania nas do podjęcia dalszych działań. Dla wielu jedynym słusznym (jedynym?) krokiem wydaje się być zaostrzenie kursu wobec sprawujących władzę. W sytuacji totalnego ignorowania problemów wsi a nawet wręcz prób propagandowego przeinaczania rzeczywistości, nie może dziwić nikogo irytacja środowiska i rosnący niepokój społeczny. Wskazując na naszą dojrzałość i potwierdzając szczerość intencji, którą jest dobro polskiego rolnictwa, kierujemy apel do osoby sprawującej najwyższy urząd w kraju - Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o interwencję, póki kluczowy sektor polskiej gospodarki pozostaje jeszcze bastionem polskiego kapitału rodzinnego i ostoją wartości o które walczyli nasi przodkowie."

A poniżej pełna treść pisma AGRO Unii na #AGROpowstanie2019

1. Sytuacja w polskim rolnictwie z każdym dniem pogarsza się. Wbrew pozorom (oraz powierzchownej ocenie niektórych osób - zwłaszcza tych „z miasta”) i propagandzie sukcesu uprawianej przez rząd, polska wieś weszła w stan stagnacji a nawet powolnego umierania.
2. Agresywna polityka zagranicznych korporacji, pasywna postawa służb państwowych, nieskuteczna polityka międzynarodowa i podejmowanie decyzji niezgodnych z polską racją stanu doprowadziły polską wieś do stanu beznadziejności a wiele gospodarstw na skraj bankructwa.
3. Istniejące dotychczas i funkcjonujące w świecie („światku”) rolniczym podmioty zarówno państwowe jak i społeczne zmarnowały zasoby którymi dysponowały, nie wykorzystały one pożytecznie możliwości do pracy na rzecz rolnictwa.
4. Oddolne organizowanie się środowiska rolniczego poza skostniałym układem napotkało na krytykę ze strony ministra rolnictwa. Co gorsza, nasza wspólna inicjatywa i organiczna praca na samym dole zostały intencjonalnie zaatakowane przez urząd ministra, który powinien być naszym reprezentantem i sługą polskiej wsi.
5. Świadomi sytuacji nieuchronnego upadku strategicznego sektora polskiej gospodarki podejmujemy wszelkie możliwe działania służące podniesieniu tego tematu do rangi na którą zasługuje. Bezpieczeństwo żywnościowe kraju to użyty przez nas termin wiosną ubiegłego roku, który obecnie powtarzany jest przez wielu polityków (w tym w szczególności tych decyzyjnych pod względem arytmetyki sejmowej), lecz pozostaje w ich ustach pustym sloganem. My, którzy jako pierwsi wskazaliśmy na zagrożenie utraty przez Polskę suwerenności gospodarczej i ekonomicznej w tym względzie, podejmujemy nieustające działania mające na celu poważne potraktowanie tego niebezpieczeństwa.
6. Polska wieś jest nierozerwalnie związana z miastem. Wspólnie tworzymy ekosystem gospodarczy i społeczny. Dla celów wąskiej grupy interesu jesteśmy skutecznie skłócani, głównie czynnikami natury ekonomicznej. Nie jest naszą winą ani nie czerpiemy satysfakcji z faktu, iż „miastowi” przedsiębiorcy spotykają się z wyższymi progami obciążeń podatkowych niż my. Dla przykładu: rodzinna szwalnia konkuruje z azjatyckimi tygrysami, my konkurujemy na nierównych zasadach z zachodnim rolnikiem, który w porównaniu z nami korzysta ze znacznie większych przywilejów i wsparcia swojego państwa. Polski rząd zaś przeznacza nasze wspólne (miasta i wsi) środki finansowe na dotowanie zagraniczych koncernów (np. Mercedesa - na zakup którego jako nowy samochód w Polsce właściwie nikogo nie stać..), kiedy My polscy przedsiębiorcy wykrwawiamy się pracując po 12 godzin na dobę i więcej.
Polska, 28.01.2019

7. Beznadziejność sytuacji oraz wyczerpanie się formuły bezproduktywnych rozmów z ministrem rolnictwa, który reprezentuje stanowisko rządu RP skłania nas do podjęcia dalszych działań. Dla wielu jedynym słusznym (jedynym?) krokiem wydaje się być zaostrzenie kursu wobec sprawujących władzę. W sytuacji totalnego ignorowania problemów wsi a nawet wręcz prób propagandowego przeinaczania rzeczywistości, nie może dziwić nikogo irytacja środowiska i rosnący niepokój społeczny. Wskazując na naszą dojrzałość i potwierdzając szczerość intencji, którą jest dobro polskiego rolnictwa, kierujemy apel do osoby sprawującej najwyższy urząd w kraju - Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o interwencję, póki kluczowy sektor polskiej gospodarki pozostaje jeszcze bastionem polskiego kapitału rodzinnego i ostoją wartości o które walczyli nasi przodkowie.

AGROunia
i sympatycy"