Beata i Roman Popisowie - Rolnicy Roku 2018 i ich gospodarstwo. Żywiec z ich hodowli trafia aż do Izraela

Marzena Ślusarz
Roman i Beata Popisowie z Obic w gminie Morawica w powiecie kieleckim w konkursie Echa Dnia otrzymali tytuł Rolnik Roku 2018. Opowiedzieli nam o swojej pracy, trudnych i radosnych chwilach, planach na przyszłość.

Gdy dwa lata temu odwiedziliśmy państwa Popisów w ich gospodarstwie, zapowiadali rózwój. Zdobyli właśnie tytuł Rolnika Roku 2016, areał przekraczał 100 hektarów, obora mieściła 64 sztuki. I już wtedy ich praca, gospodarstwo, siła i pasja budziły podziw.
Na łamach EchaDnia mówił „tytuł zobowiązuje”. I słowa dotrzymał. - Udział w takich akcjach motywuje. To nawet nie chodzi o nagrodę, czy zwycięstwo. Po prostu poczuliśmy się docenieni, zauważeni. Jeśli widzimy, że nasza praca coś znaczy, to się po prostu bardziej chce starać, dbać o jakość hodowli, upraw i idzie się do przodu - mówi Roman Popis. Konkurs Rolnik Roku Echo Dnia organizuje w Urzędem Marszałkowskim Województwa Świętokrzyskiego przy współudziale wszystkich instytucji związanych z rolnictwem w regionie od 2012 roku.

Start w 2013

Państwo Popisowie na rolnictwo postawili w 2013 roku. Do tego czasu mieli pięć hektarów własnych, pan Roman zajmował się pracami remontowymi, panie Beata domem i dziećmi. Pierwsze chwile rozmyślań nad tym, czy zainwestować w gospodarstwo nadeszły, gdy otrzymali 25 hektarów od rodziców. Były rozterki, myśli, kalkulacje. Kluczowym okazał się związek emocjonalny z ziemią. - Każdy rolnik wie co to jest „ojcowizna”, to nie tylko grunt, ale potężny wysiłek i kawał serca włożony w uprawę ziemi przez moich rodziców - mówi Roman Popis.

Także podczas finału gali rolnik nie zapomniał o swoich rodzicach, którzy stworzyli podwaliny do rozwoju.
Przed pięcioma laty padło na hodowlę bydła opasowego. - Stwierdziliśmy, jeśli mamy ten areał, to warto go wykorzystywać, stworzyć dochodowe gospodarstwo, które da nam utrzymanie i zapewni przyszłość dzieciom - zaznacza rolnik.
Nie zwlekali. W trzy lata stanęły nowa obora, garaże i wiaty, zostało zakupionych wiele potrzebnych maszyn i ciągnik o dużej mocy, areał po przez zakupy i dzierżawy wzrósł do ponad 100 hektarów. Stado bydła liczyło 64 sztuki. Choć czuli, że wysiłek intensywnego rozwoju „daje w kość”, nie poprzestali. Przyszedł listopad 2016 i pan Roman został Rolnikiem Roku w województwie świętokrzyskim. - Nie można było więc osiąść na laurach - stwierdza pan Roman.

Podwoić produkcję?

- Nie myśleliśmy wtedy, by aż tak bardzo zwiększyć hodowlę. W sumie to „wyszło w praniu” - stwierdza pani Beata.
Kiedy dysponowali areałem oscylującym wokół 150 hektarów, obora nadal liczyła 64 sztuki. - Paszy wystarczało i zostawało, więc postanowiliśmy dobudować do obory pomieszczenie na młode bydło, liczyliśmy około 50 sztuk, i na paszę. Koniec końcem wyszła druga obora bez miejsca na cokolwiek innego niż bydło i nie tylko młodzież. W tej chwili mamy 110 sztuk i znów nieco brakuje paszy, gdyby się udało, chętnie byśmy zagospodarowali kolejny areał pod uprawy zbożowe i zielonkowe- mówią.
Czy znów tytuł zobowiąże?

-Na pewno nie spoczniemy. Musimy się rozwijać. Nie można stanąć w miejscu. Ale sądzę, że tak dużego skoku już nie będzie - przewiduje pani Beata.

- Szereg maszyn już mamy. Ciągniki, o dużej mocy do prac w polu i mniejszy do obsługi gospodarstwa, pług obracalny, maszyny, agregaty, ładowacz czołowy do traktora... prasa rolująca i owijarka. Te dwie ostatnie są podstawą prac. Roboty idą nie tylko o wiele szybciej, ale i zbiory są o wiele lepszej jakości. Największą uwagę przykładamy do kiszonek, które przygotowujemy właśnie w balotach za pomocą prasy z owijarką - mówi pan Roman.

Jak zaznacza, roboty związane z siewem, ułatwia i usprawnia agregat uprawowo - siewny Mamut, który otrzymał w nagrodę za zajęcie pierwszego miejsca w 2016 roku od firmy Dziekan. -Dzięki temu, że można go połączyć z siewnikiem, wykonuję dwie prace na raz, pracuję o wiele szybciej. Ziemia jest dobrze uprawiona i zboże znakomicie się korzeni - wyjaśnia gospodarz. - Właściwie wszystkie maszyny mamy, marzy nam się jeszcze tylko wóz paszowy. Na pewno zadawanie pasz byłoby łatwiejsze i lżejsze - mówi pani Beata. A gospodarz zaś zaznacza, że jeszcze do uprawy pola po żniwach przydałaby się talerzówka i jeszcze jeden ciągnik...

Podział obowiązków

Roboty w polu to „działka” pana Romana. Uprawa gleby, zasiewy, opryski, nawozy..., koszenie, sianokiszonki, zbiory, żniwa. - Choć przy tych najcięższych pracach jesteśmy w polu obydwoje. Bywa też tak, że Roman od świtu już pracuje na plantacjach, a na mnie spadają obowiązki przy bydle. Najgorszy czas, najbardziej intensywny to ten, kiedy robimy kiszonki. Trzeba być bardzo dokładnym w tej pracy, żeby nie dopuścić, by cokolwiek się zepsuło. Ważne są szczegóły - mówi gospodyni.

Obydwoje są bardzo zgrani i zgodni w prowadzeni gospodarstwa. Wspierają się wzajemnie. Solidna praca w każdej części daje efekt, czyli najlepszej jakości mięso wołowe.

Kluczowy dobrostan

Wpływ na finalny smak, zdrowotność, konsystencję mięsa wpływ ma bardzo wiele czynników. Począwszy od paszy, przez warunki bytowe po komfort życia.- Wiemy od przedstawicieli firmy Sokołów, która odbiera od nas sztuki, że żywiec z naszego gospodarstwa trafia do Izraela, a przecież towar, który tam wyjeżdża musi być koszerny, doskonały pod każdym względem - relacjonują. Z tym przedsiębiorstwem współpracują od kilku lat na zasadzie kontraktacji.- Pracownicy kontrolują nas, gospodarstwo, warunki bytowe zwierząt, nigdy nie mieli nam nic do zarzucenia. Wiemy, jak właściwie hodować zwierzęta - dodaje pan Roman. - Taka forma współpracy to dla nas też komfort pewnych przychodów.

Pan Roman tłumaczy, że stale się dokształcają, korzystają z porad specjalistów z firm z branży i pracowników Świętokrzyskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, a opierając się na własnym doświadczeniu opracowali metody żywienia, dające oczekiwane efekty. Bardzo dobrym źródłem informacji jest internet i branżowa prasa.

- Kluczowe są systematyczność żywienia, pełnowartościowe pasze, bezstresowa hodowla - wyjaśnia Rolnik Roku 2018. - Opieka nad stadem to duże zobowiązanie. One są przecież od nas zależne. Więc nie ma tak, że pośpimy pół godziny dłużej, bo się nie chce wstać, albo coś boli. Nawet gdy nie czujemy się dobrze musimy podnieść się, „rozchodzić” to, co dolega. Zwierzęta mają podawane pasze regularnie, o stałej porze. Ważny jest ich skład, nie kombinujemy. Musimy zapewnić zwierzętom zdrowy, systematyczny przyrost wagi - wyjaśnia pani Beata.

Dbają o jakość uprawianych roślin. Nie ma mowy o stosowaniu pasz GMO, na pola trafia minimalna dawka nawozów sztucznych i oprysków, znacząco wykorzystują naturalny obornik. Pilnują terminów zbiorów i samego procesu produkcji.

Co ważne, to rasa bydła. - Nie warto oszczędzać na kupowanym cielaku, lepiej dołożyć parę złotych i wybrać sztukę o odpowiednich cechach, korzyści przyjdą - radzi. - My stawiamy na typowo mięsne, czyli limousine i charolaise.
W ostatnim zakupie cielaczków, zdecydowali się na przyjęcie znacznie większej liczby jałóweczek. Teraz mają ich 70. - Są łagodniejsze w relacjach, spokojniejsze, obserwujemy przyrosty masy, zobaczymy, jak nam wyjdzie. Na razie jesteśmy zadowoleni - mówi gospodyni.

Nie brakuje łez

Choć hodowla jest prowadzona na dużą skalę, rodzą się więzi między gospodarzami, a zwierzętami. - Są z nami o chwili, gdy mają po kilka tygodni. Więc do takich maluchów trzeba zaglądać i w nocy, wstawać, pilnować, pomagać w chorobach. Przy tak dużych liczbach wiele rzeczy się dzieje, każdy hodowca to rozumie - wyjaśnia pani Beata. - Oczywiście, przy szczepieniach, czy trudniejszych przypadkach jest lekarz weterynarii. Jednak wszystkiego musimy dopilnować, przejść z nimi przez gorączki. To są żywe istoty, powinny mieć jak najlepsze warunki i być traktowane z należytym szacunkiem - podkreślają. Wspominają, że nie jedną noc już przyszło im spędzić w oborze, z głową cielaczka na kolanach.

Ale więcej jest tych dobrych chwil, kiedy można się ucieszyć ze zdrowo rosnących byczków i jałóweczek. - Lubią, kiedy się je głaszcze, drapie, mówi do nich. Zwierzęta są jak ludzie, dobrzy ludzie, potrafią się odwdzięczyć za dobro, które się im zapewnia - mówią Rolnicy Roku 2018.

Obydwoje są w oborze po kilka razy dziennie. - Jedyny dzień, kiedy nie wchodzę do obory, to jest ten przypadający na sprzedaż. Jeśli przez dwa lata chodzi się wokół nich, ta więź musi się pojawić. Trzeba by być bez serca, żeby się nie przywiązać - zaznacza pani Beata. Na szczęście puste miejsca w oborze szybko zostają wypełnione. - Trzeba się zająć nowo kupionymi cielaczkami, więc jest tak dużo pracy, że nie ma już czasu na smutek , na łzy- wyjaśnia.

Dom pełen radości

Notorycznym problemem rolników jest brak czasu. - Jeśli już musimy gdzieś wyjechać, organizujemy zastępstwo. Mamy trzy córki, dwóch zięciów. Zawsze ktoś daje się namówić na pomoc. W domu jest z nami Kamila. Złote dziecko, sprząta, gotuje, pierze, prasuje, w gorącym czasie ratuje nam życie. Jest dla nas wielkim wsparciem - chwali córkę pani Beata. - Druga córka Andżelika wyszła za mąż, wspólnie z Tomaszem też nas odwiedzają. Jeśli trzeba, pomagają.

Oczkiem w głowie państwa Popisów jest dwuipółletni Olivier. - Kiedyś lubiłem i na grzyby pójść, na ryby. Ale dziś tylko wnuś zajmuje cały wolny czas - podkreśla pan Roman. Rolnicy wyjaśniają, że córka Żaneta z mężem Maciejem mieszkają w Anglii. - Codziennie widzimy go przez internetową kamerę, przyjeżdżają do nas dwa razy w roku na dłużej. I wtedy to się dzieje! Jest biegania, zabawy, śmiechu. Taka mała istota wypełnia radością cały dom i podwórko - tłumaczy pani Beata.

- To wielka zasługa mojej żony, że tak dobrze córki wychowała, nauczyła tego, co jest w życiu najważniejsze, że łączy nas wszystkich przy wspólnym posiłku - podkreśla pan Roman.

I obydwoje po cichu liczą, że któraś z córek zechce wraz z mężem pewnego dnia przejąć prace i gospodarstwo...

A póki co... Ameryka czeka
Nagrodą główną dla Rolnika Roku 2018 jest siedmiodniowa wycieczka do Stanów Zjednoczonych ufundowana przez firmę Kisiel z Górna koło Kielc. Laureat zwiedzi największe na świecie fabryki ciągników i kombajnów rolniczych marek Case iH i Steyr. Zobaczy również największe miasta USA. Zapewnione ma przeloty - także na terenie USA, pobyt w luksusowym hotelu. - Będę jak Kolumb odkrywał Amerykę - cieszy się pan Roman.

ZOBACZ LAUREATÓW WSZYSTKICH AKCJI, ZDJĘCIA I WIDEO, TRANSMISJĘ Z GALI:

Beata i Roman Popis z tytułem Rolnik Roku 2018! Oto laureaci

Domaszowianki z tytułem Gospodynie i Gospodarze Wiejscy 2018...

Agro-Biznes 2018. Z tytułem Jesionowy Dworek Teresy i Grzego...

Proinvest Firmą Przyjazną Rolnikowi 2018! Oto laureaci akcji

Folklor tętnił w Targach Kielce. Kulisy gali Rolnik Roku 201...

Wideo

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3