reklama

Liga Mistrzów. Świetna pierwsza połowa, nerwowa druga, ale PGE VIVE Kielce wygrywa w Brześciu z Mieszkowem

Paweł Kotwica
Paweł Kotwica
Zaktualizowano 
Paweł Jańczyk
W meczu Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych, Mieszkow Brześć przegrał z PGE VIVE Kielce.

Mieszkow Brześć - PGE VIVE Kielce 27:31 (9:15)

PGE VIVE: Wolff (1-60 min, 11/37 = 30 %) - Fernandez 5 – Kulesz 6, Pehlivan 2 – Jurkiewicz 2 – A. Dujszebajew 4, K. Lijewski – Janc 4, Moryto 4 (3) – Karaliok, Guillo, Aginagalde 4. Trener: Talant Dujszebajew.

Mieszkow: Pesić (1-30, 5/19 = 26 %), Mackiewicz (31-60 min , 6/22 = 27 %, 1 gol) – Razgor 4, Jurinok 1 – Szkurinskij 2, Accambray 6 – Kułak 1, Obradović, Malus – Wajlipow 5 – Djukić 4 (1), Baranow – Szumak, Kankaras 2, Selwasiuk 1. Trener: Raul Alonso.

Karne. Mieszkow: 1/4 (Wolff obronił rzuty Waljipowa i Baranowa, Djukić rzucił nad bramką). PGE VIVE: 3/3.

Kary. Mieszkow: 10 minut (Szumak 6 – czerwona kartka 55 min, Wajlipow, Obradović po 2). PGE VIVE: 12 minut (Karaliok, Guillo po 4, Janc, Kulesz po 2).

Sędziowali: Vaclav Horaczek, Jirzi Novotny (Czechy).

Widzów: 3200.

Przebieg: 0:1, 1:1, 1:5 (‘8), 2:5, 2:7 (‘13), 4:7, 4:8, 5:8, 5:9, 7:9 (‘20), 7:14 (‘27), 8:14, 9:14,9:15 – 11:15, 11:17, 12:17, 12:18, 13:18, 13:19, 16:19 (‘39), 16:21, 18:21 (‘42), 19:23, 20:23, 20:25 (‘49), 23:25 (‘51), 23:26, 25:26 (‘54), 25:27, 26:27 (‘56), 26:30 (‘59), 27:30, 27:31.

Jest pierwsze w tym sezonie wyjazdowe zwycięstwo PGE VIVE Kielce w Lidze Mistrzów. Po bardzo dobrej w wykonaniu naszego zespołu pierwszej części gry i nerwowej drugiej, mistrzowie Polski wywieźli cenną wygraną z białoruskiego Brześcia, pokazując przede wszystkim charakter.

Kielczanie jechali do Brześcia po dwóch kolejnych porażkach w Lidze Mistrzów, przegrali też mecz PGNiG Superligi w Płocku, więc sytuacja psychiczna w zespole nie była za ciekawa. Porażka w Brześciu pogorszyłaby też ich sytuację w tabeli grupy B Ligi Mistrzów, bo PGE VIVE wypadałoby poza szóstkę, która awansuje do dalszych gier, wyprzedzone właśnie przez swojego sobotniego rywala.

Nie za dobrze wyglądała też sytuacja kadrowa naszego zespołu. Do Mateusza Jachlewskiego, Branko Vujovicia, Daniela Dujszebajewa i Tomasza Gębali, którzy nie zagrali w tym sezonie jeszcze ani jednego meczu, dołączył Igor Karacić. Chorwat doznał urazu klatki piersiowej podczas meczu w Płocku, zagrał jeszcze przeciwko Montpellier, ale potem przeszedł badania, które wykazały, że nie może trenować przez półtora tygodnia. Drużyna straciła więc swojego jedynego, klasycznego playmakera. Na tej pozycji grali w Brześciu na zmianę Mariusz Jurkiewicz i Alex Dujszebajew.

Talant Dujszebajew po wygranej w Brześciu: Trudno nam się było podnieść po ostatnich porażkach

Pierwsza połowa była w wykonaniu Żółto-Biało-Niebieskich świetna. Wszystko zaczynało się od bardzo mocnej, agresywnej defensywy, której mocnym punktem był Andreas Wolff. Niemiecki bramkarz bronił w pierwszych 30 minutach ze skutecznością 44 procent, odbił między innymi dwa rzuty karne.

Dobrze było też z kieleckim atakiem. I choć trochę dał mu się we znaki bramkarz Mieszkowa, Ivan Pesić, a naszym zawodnikom przydarzyło się kilka błędów technicznych, to goście grali z wysoką skutecznością.

Akcje PGE VIVE, w przeciwieństwie do poprzedniego meczu z Montpellier były płynne i szybkie. Goście błyskawicznie zbudowali kilkubramkową przewagę, a gole zdobywali z praktycznie każdej pozycji. Mistrzowie Białorusi tylko raz, w 20 minucie, po golu byłego zawodnika ekipy z Kielc, Darko Djukicia, zbliżyli się na różnicę dwóch bramek (7:9). Ale wtedy obrona drużyny trenera Talanta Dujszebajewa zmusiła rywali do kilku błędów w ataku, a po drugiej stronie boiska nasi zawodnicy prawie się nie mylili. Kielczanie zdobyli pięć bramek z rzędu, a tę serię zakończył rozgrywający swój najlepszy w tym sezonie mecz w Lidze Mistrzów lewoskrzydłowy Angel Fernandez.

Po zmianie stron obraz gry nieco się zmienił. Mieszkow podwyższoną obroną, uważnie pilnował Alexa Dujszebajewa i Władysława Kulesza. W 34 minucie drugą karę dostał Artiom Karaliok i trzymanie go w defensywie stało się zbyt dużym ryzykiem. Spadła jakość gry naszej obrony i drużyna z Brześcia łatwiej zdobywała bramki, szczególnie jej skrajni rozgrywający – William Accambray z lewej strony i Mikita Wajlipow z prawej.

Artiom Karaliok po wygranej w Brześciu: Przetrwaliśmy trudny moment. Dziękujemy kibicom, którzy tu przyjechali

Ekipa trenera Raula Alonso powoli odrabiała straty. Najpierw na trzy bramki różnicy (16:19, 39 minuta), potem na dwie (23:25, 51 minuta), wreszcie na jedną – 25:26 w 54 minucie, po kontrze Artioma Selwasiuka.

Na szczęście nasi szczypiorniści opanowali sytuację. Najpierw Alex Dujszebajew zdobył gola po solowym rajdzie, przy okazji „wysadzając” na trzecie dwie minuty Wiaczesława Szumaka. Za chwilę siły się wyrównały, po po golu na 26:27 Branko Kankarasa „dwójkę” dostał Romaric Guillo. Zaczęła się wojna nerwów. Również spowodowana tym, że w niemal każdej akcji w końcówce, czescy sędziowie szybko sygnalizowali grę pasywną. Ale gdy wydawało się, że zabiorą kielczanom piłkę, trafił Kulesz, a po czasie dla Mieszkowa i niecelnym rzucie Aleksandra Szkurinskiego, w podobnej sytuacji, po podaniu Dujszebajewa, trafił Julen Aginagalde. Za moment baskijski obrotowy popisał się efektownym blokiem, który uruchomił kontrę. Gola na 26:30 zdobył z niej Blaż Janc i już nic nie mogło odebrać PGE VIVE zwycięstwa.

W rozgrywkach klubowych nastąpi teraz tygodniowa przerwa dla reprezentacji. Kolejny mecz PGE VIVE rozegra we wtorek 29 października w Kwidzynie z MMTS, a następny pojedynek w Lidze Mistrzów 2 listopada w Kielcach z Telekomem Veszprem.

WAKACJE PIŁKARZY RĘCZNYCH PGE VIVE KIELCE: PIĘKNE KOBIETY, SURFING, WESELA… [zdjęcia]

POLECAMY RÓWNIEŻ:



IGOR KARACIĆ I ANDI WOLFF Z PGE VIVE MÓWIĄ PO POLSKU [VIDEO]


CO JADŁ W ARŁAMOWIE MATEUSZ KORNECKI, A CO JULEN AGINAGALDE, ŻE TAK SCHUDŁ [VIDEO]



DUJSZEBAJEW: CO ONI TAM ROBIĄ? TO NIE ZOO! [VIDEO]


DUJSZEBAJEW GRA W GOLFA. „ANDI, KOMM!” „NIE JESTEM DOBRZIE!” [VIDEO]


POLUB NAS NA FACEBOOKU. NAJWIĘCEJ INFORMACJI O ŚWIĘTOKRZYSKIEJ PIŁCE RĘCZNEJ NA:

Handball Echo Dnia

POLUB NAS NA FACEBOOKU. NAJWIĘCEJ INFORMACJI O ŚWIĘTOKRZYSKIM sporcie NA:

Sport Echo Dnia

Autor jest również na Twitterze
Obserwuj Handball Echo na Twitterze
Obserwuj Sport Echo Dnia na Twitterze

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Jurkiewicz gdy gral.na srodku bylo suuper gdy przestal grac bylo slabo, czy Krzysiu wyleczy bark czy będzie już tak gral do konca sezonu z kontuzją?oby bez operacji się obylo, czekamy teraz na come back:Dani, Vujo i Jachlewskiego bedzie sie dzialo tylko Gębali nie będzie!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3