Rewolucji w policji nie będzie

minos
Po oficjalnym objęciu stanowiska i ucałowaniu sztandaru, nowy komendant dostał kwiaty i przywitał się z szefami podległych sobie jednostek z terenu powiatu.
Po oficjalnym objęciu stanowiska i ucałowaniu sztandaru, nowy komendant dostał kwiaty i przywitał się z szefami podległych sobie jednostek z terenu powiatu.
Młodszy inspektor Robert Dybka, nowy komendant kieleckiej policji mówi, że nie jest rewolucjonistą i nie planuje radykalnych zmian.

- Zanim podejmę zmiany kadrowe, muszę z każdym porozmawiać, poznać efekty jego pracy. Znam trudności kieleckiej jednostki. Tu uczyłem się policyjnej roboty. Komenda pracuje na dobrym poziomie i chciałbym go utrzymać. Najważniejsze jest sprawić, aby po zmierzchu ludzie czuli się na ulicy bezpieczni. Mam nadzieję, że wpłynie na to uzupełnienie wakatów - tłumaczył wczoraj nowy szef Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

Wśród ważnych spraw komendant wymienia też budowę nowej siedzibę dla I Komisariatu. Trwa już projektowanie budynku, który ma stanąć w osiedlu Na Stoku. Nie wykluczone, że jeszcze w tym roku uda się rozpocząć budowę.

Jak nowy szef zapatruje się na wprowadzanie w życie akcji zapoczątkowanych przez swego poprzednika Artura Radwańskiego (który odszedł na emeryturę)? - Jako naczelnik kontroli znam cześć pomysłów komendanta Radwańskiego. Zrobił dużo dobrego. Nie zamierzam odrzucać tego co się sprawdza. Dobrym pomysłem jest na przykład połączenie pionu kryminalnego w jeden duży organizm. Grupy specjalnej jeszcze nie analizowałem. Jeśli jest efektywna, być może będzie istniała - wyjaśniał Robert Dybka.

Robert Dybka

Robert Dybka

Pracę w policji zaczął w 1986 roku w Katowicach. Od 1990 roku policjant sekcji kryminalnej kieleckiej jednostki. Dwa lata później szef pionu zwalczającego przestępczość gospodarczą. Potem Wydział Kryminalny Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. 1999-2005 szef Komendy Powiatowej Policji w Końskich. Ostatnio naczelnik wydziału kontroli świętokrzyskiej policji. Ma 41 lat, żonę i dwójkę dzieci.

Ciepło mówi nowy komendant o przekupkach na kieleckim Rynku. - Urodziłem się i wychowałem w Kielcach. Mieszkałem przy Placu Partyzantów. Te przekupki to część pejzażu miasta. Rynek przejdzie remont. Myślę, że trzeba będzie jakoś wpisać ten handel w to, co będzie się na nim działo. Mnie nie przeszkadza jeśli ktoś sprzedaje tam stokrotki - przyznawał nowy zwierzchnik policjantów powiatu kieleckiego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie