Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Wielka blokada dróg w Pińczowie już w piątek, 9 lutego. Rolnicy: Unia niedługo każe nam jeść robaki

Michał Kolera
Michał Kolera
24 stycznia 2024 roku protest rolników w Pińczowie spowodował duże utrudnienia w ruchu. W piątek, 9 lutego kolejna manifestacja. Organizatorzy zapowiadają trzy razy więcej ciągników.
24 stycznia 2024 roku protest rolników w Pińczowie spowodował duże utrudnienia w ruchu. W piątek, 9 lutego kolejna manifestacja. Organizatorzy zapowiadają trzy razy więcej ciągników. Jerzy Skuza/Pińczów Twoje Miasto
W piątek, 9 lutego, w Pińczowie zapowiadają się duże utrudnienia w ruchu aut. Okoliczni rolnicy planują wielki protest przeciw polityce rządu i Unii Europejskiej, która dotyczy zboża z Ukrainy. Nie zgadzają też się z unijnymi projektami ograniczenia hodowli zwierząt. - Eurokraci z Brukseli za 10 lat każą nam jeść robaki - mówią gospodarze.

Protest odbędzie się w piątek, 9 lutego. O godzinie 9 rano rolnicy zaczną zbierać się obok pińczowskiej "targowicy" przy ulicy Republiki Pińczowskiej. O godzinie 10 wyjadą ciągnikami na ulice miasta oraz szosy w okolicznych miejscowościach.

Podobna akcja odbyła się w środę, 24 stycznia. Wzięło w niej udział około 30 ciągników. Manifestacja wywołała duże utrudnienia na drogach w całym Pińczowie.

Zobacz więcej:

Protest w Pińczowie. Rolnicy: Nie mamy szans konkurować z Ukrainą

Tym razem organizatorzy spodziewają się nawet 100 ciągników. Protest przewidziany jest od godziny 10 do 15, ale może się przedłużyć nawet do wieczora.

- Manifestacja wspólnoty rolników skierowana będzie przeciwko polityce rządu dotyczącej sprowadzania zboża z Ukrainy. Przedsiębiorstwa ściągają stamtąd ziarno w masowych ilościach, a polscy gospodarze tracą. Rząd udaje, że nie widzi problemu - mówi Paweł Janik, rolnik z Unikowa w gminie Pińczów, radny Powiatowej Izby Rolnej w Pińczowie. W piątek zamierza pojawić się na "targowicy".

Jeden z organizatorów protestu, Mariusz Samek, wyjaśnia mechanizm masowego napływu zboża z Ukrainy.

- Przyjeżdżają całe pociągi zza wschodniej granicy. Zgodnie z prawem, wprowadzonym jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości, w Polsce tego zboża legalnie sprzedać nie wolno. Jest więc przeładowywane na tiry, potem jedzie do Niemiec lub do Czech. Tam jest kupowane przez miejscową firmę "X", która następnie odsprzedaje ziarno do polskiej firmy "Y". W ten sposób zboże nagle przestaje być ukraińskie. Wraca do kraju, już jako "unijne". W Polsce wszyscy rolnicy czekali ze sprzedażą zboża na lepsze ceny. Ale teraz nikt nie chce go kupować, bo rynek jest pełen takiego właśnie "unijnego" ziarna. Mieszalnie pasz, gdzie dotychczas sprzedawaliśmy, są zapełnione - opisuje Mariusz Samek.

Rolnicy: Za 10 lat Unia każe nam jeść robaki

Gospodarze nie zgadzają się z polityką Unii Europejskiej, dotyczącą hodowli zwierząt na mięso.

- To chory system. Według eurokratów w Brukseli hodowla krów czy tucznika powoduje ocieplenie klimatu. W ciągu 10 lat mamy redukować hodowlę naszych stad, docelowo chyba do zera. Nie wiem, co wtedy ludzie będą jeść, może robaki? "Krowy i świnki, powodują globalne ocieplenie" - i to mówią faceci, którzy zarabiają tyle pieniędzy, że stać ich na latanie samolotami wszędzie, po całym świecie. Samoloty nie powodują ocieplenia klimatu, natomiast krowa czy świnka już tak. To jest jakiś horror - mówi Mariusz Samek.

- Protestujemy przeciw wprowadzaniu przez Unię Europejską tak zwanego "Zielonego Ładu", co jest kompletnie sprzeczne z naszymi interesami. Wielu z nas wzięło dofinansowanie z unijnych projektów, teraz musimy z nich rezygnować. To wiąże się z sankcjami ze strony Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, bo nie będziemy wywiązywać się z zadanych planów produkcyjnych - uzupełnia Paweł Janik.

Blokada dróg w Pińczowie 9 lutego. "Kierowcy nic nam nie zawinili, ale..."

Poprzedni protest, 24 stycznia, spowodował irytację wielu kierowców, którzy nie mogli swobodnie poruszać się po mieście w godzinach pracy. Czy musi tak być?

- Kierowcy nam nic nie zawinili. Jednak musimy zwrócić uwagę na trudną sytuację rolników. Naszym zdaniem, nie ma innego sposobu, aby w końcu nas dostrzeżono, żeby ktoś w końcu zaczął robić coś w tym kierunku. W tej chwili skupy w naszych okolicach kupują pszenicę po 680 złotych, a tona nawozu kosztuje 4 000. Nie mamy szans konkurować z Ukrainą. Pszenica czy kukurydza ze Wschodu jest znacznie tańsza - wyjaśnia Paweł Janik.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Jak postępować, aby chronić się przed bólami pleców

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Świętokrzyskie