Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Darmowy seks w Las Vegas dla kierowców F1. Co jeszcze wydarzy się w Mieście Grzechu?

Piotr Olkowicz
Piotr Olkowicz
F1 Las Vegas x
Kierowców Formuły 1 czeka w tym tygodniu szalona jazda podczas inauguracyjnego Grand Prix Las Vegas. Wszystkim 20 kierowcom zaoferowano "100-procentowy bezpłatny stosunek w Mieście Grzechu". Formuła 1 przejęła Las Vegas w tym tygodniu, a Liberty Media, organizator serii, wyłożyło około pół miliarda dolarów na zakup ziemi i budowę ogromnego budynku na The Strip.

Już na środę zaplanowano wielką ceremonia otwarcia, do udziału w której zaproszono takie ikony muzyki, jak Steve Aoki, Swedish House Mafia, Thirty Seconds to Mars i Will.i.am. Cały tydzień zapowiada się jako jedna wielka impreza, a kierowcy będą mieli naprawdę ciężkie zadanie próbując skupić się na pracy, którą mają do wykonania na torze.

Las Vegas słynie z hazardu, zakupów, wyśmienitej kuchni i rozrywki dlatego miliony gości odwiedzają od lat to miasto. Ale "Sin City" ma również swój przydomek ze względu na to, że Nevada jest jednym z niewielu stanów w Ameryce, w których działalność domów publicznych jest zabroniona.

Dwie sekspracownice z Las Vegas zaoferowało kierowcom F1 ekskluzywny i darmowy seks podczas ich pobytu w Nevadzie. Pracownice Chicken Ranch, Addison Gray i Alice Little czują dreszczyk w związku przybyciem karawany F1 do miasta. "W tym miesiącu w Las Vegas panuje gorączka Formuły 1 i wszyscy jesteśmy podekscytowani tym wielkim wydarzeniem" – powiedziała Little. "Każdy kierowca, który chce pobudzić swoje serce do szybszego bicia i świętować weekend F1 ze mną i Addison, zostanie potraktowany w 100 procentach darmowym stosunkiem. Istnieje również zniżka dla fanów przybywających do Las Vegas na Grand Prix, a Gray uważa, że jest to szansa dla sportu na powrót do czasów "grid girls".

"Odkąd Formuła 1 zakazała swoich wspaniałych grid girls w 2018 roku, imprezom w przeważającej mierze brakowało bardzo potrzebnego seksapilu" – powiedziała Gray. "Nasza zniżka to nie tylko gest miłości do F1. To zaproszenie dla fanów do rozkoszowania się doświadczeniem, w którym seksapil jest celebrowany, a nie odsuwany na bok".

Impreza w Vegas już się rozpoczęła

Carlos Sainz Jr. odniósł zwycięstwo w inauguracyjnym golfowym turnieju Netflix Cup, który odbył się jako rozgrzewka przed wyścigiem. Hiszpan grał w parze z dwukrotnym zwycięzcą Wielkiego Szlema i byłym numerem jeden na świecie Justinem Thomasem, a pokonali konkurencję w postaci Lando Norrisa, Pierre'a Gasly'ego i Alexa Albona wraz z ich partnerami golfowymi.

Zwycięska duet otrzymał kurtki z flagą w szachownicę, aby uczcić zwycięstwo – w nawiązaniu do słynnej na całym świecie zielonej kurtki wręczanej co roku zwycięzcy The Masters. Niestety podczas ceremonii kierowca Ferrari stracił czujność i upuścił trofeum na ziemię powodując jego zniszczenie.

Netflix Cup został zorganizowany jako połączenie gwiazd Formuły 1 i golfa, a serial "Drive to Survive" i golfowy serial dokumentalny "Full Swing" pojawiły się na platformie streamingowej i oba zostały wyprodukowane przez tę samą firmę produkcyjną.

Nowocześnie i zimno w Vegas

Formuła 1 na Las Vegas Street Circuit pojawi się po 41-letniej przerwie, bowiem poprzednio najszybsi kierowcy świata rywalizowali tu w sezonach 1981 i 1982. Wtedy zawody rozegrano na zupełnie innym torze niż teraz, tymczasowy obiekt był wówczas zlokalizowany na parkingu hotelu Caesars Palace.

W 1981 roku o tytuł w ostatniej rundzie mistrzostw świata walczyli Argentyńczyk Carlos Reutemann, Brazylijczyk Nelson Piquet i Francuz Jacques Laffite. Ostatecznie wyścig wygrał Australijczyk Alan Jones z Williamsa, Piquet z Brabhama był piąty i to on zapewnił sobie pierwszy w karierze tytuł. Jego rywal Reutemann (Williams) został sklasyfikowany w tym wyścigu na ósmej pozycji.

Rok później walka o tytuł także rozegrała się w Las Vegas. Wyścig wygrał Włoch Michele Alboreto (Tyrrell-Ford), piąte miejsce zajął Fin Keke Rosberg z Williams-Ford i zapewnił sobie jedyny w karierze tytuł.

Dwa pierwsze wyścigi F1 w Las Vegas nie cieszyły się dużym zainteresowaniem amerykańskich fanów, którzy bardziej pasjonowali się innymi seriami wyścigowymi.

Po podpisaniu umowy przez Liberty Media na organizację rundy w Las Vegas zdecydowano, że nowa uliczna trasa musi był zupełnie inna niż ta sprzed czterech dekad. Teraz tylko najdłuższa prosta Las Vegas Street Circuit o długości prawie 2 km przebiegać będzie nadal wzdłuż słynnej ulicy The Strip, przy której położony jest Caesars Palace, ale pozostałe fragmenty trasy są zupełnie inne.

Zasadniczą różnicą w porównaniu ze zwykłym weekendem wyścigowym jest jego termin. Wyścig odbywa się bowiem w sobotę czasu USA, ale w niedzielę czasu polskiego. Start zaplanowano na godz. 7.00 czasu warszawskiego.

Nowy tor może sprawić kierowcom trochę problemów. Jego nawierzchnia będzie perfekcyjnie gładka, nie pokryta gumą z opon, a przez to przyczepność może być gorsza niż zazwyczaj. Kłopoty może sprawić także aura, w czasie wyścigu spodziewana temperatura powietrza może oscylować w granicach 6-8 st. C, trudno będzie zatem utrzymać odpowiednią temperaturę opon. Dlatego Pirelli przygotowało na Las Vegas specjalny zestaw opon najbardziej miękkich, które będzie łatwiej rozgrzać i utrzymać ich odpowiednią temperaturę.

Pierwotnie tor miał liczyć 6,12 km długości i mieć 14 zakrętów. Po wprowadzonych zmianach długość nie uległa zmianie, ale zakrętów jest 17. Według symulacji prędkość maksymalna wyniesie 342 km/h. Najdłuższa prosta prowadzi po głównej ulicy miasta The Strip, gdzie zlokalizowane są praktycznie wszystkie największe kasyna. Ta prosta będzie liczyła prawie 2 km i to tam kierowcy pojadą z gazem wciśniętym do podłogi, by osiągnąć maksymalną prędkość.

Pytany o ocenę toru w Las Vegas mistrz świata Max Verstappen przyznał, że wie o nim bardzo mało. "Jaki jest rzeczywiście pokażą treningi. Wszyscy musimy się go uczyć, dlatego szanse są wyrównane" - przyznał dyplomatycznie Holender, który w tym sezonie wygrał już 17 z 20 rozegranych wyścigów.

Formuła dezorganizuje normalne życie

Na społeczny i organizacyjny wymiar pojawienia się cyrku F1 w Vegas zwraca uwagę siedmiokrotny mistrz świata Lewis Hamilton.

"Słyszałem, że było wiele skarg na to wydarzenie od miejscowych i myślę, że musimy szanować miejscowych. Tak wielu ludzi tutaj tak ciężko pracuje, jest dużo pieniędzy i bogactwa w tym mieście, a także w miejscach, do których się udajemy, i w tej branży, więc musimy się upewnić, że ludzie są pod opieką. Nie możemy być cyrkiem, który się pojawia, to tylko blichtr i splendor, a ludzie są przez to negatywnie dotknięci, takie jest moje zdanie".

Brytyjczyk nie unikał mówienia o tym, jak bardzo obawia się wyścigu i tego, jak on i jego zespół Mercedesa będą w stanie się poruszać - ale nie może się doczekać nowego doświadczenia. "To będzie takie kompaktowe miejsce z tak wieloma ludźmi, ale myślę, że będzie to szalone doświadczenie".

Najlepszą rzeczą jest po prostu jechać z otwartym umysłem i nie mieć żadnych z góry ustalonych pomysłów na to, jak to będzie wyglądać, i po prostu wziąć to wszystko, kiedy już tam dotrzesz. Jeżdżąc w nocnych światłach poczuję się jak w filmie Casino! To całkiem fajne. Ludzie będą przyjeżdżać z całego świata na Grand Prix. To wspaniałe, że każde miasto w Ameryce ma inną atmosferę, ale jedną rzeczą jest to, że mają niesamowitych fanów, zagorzałych fanów sportu.

To ogromne miejsce i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jeśli chcesz być w górach, chcesz być na wsi, chcesz być w mieście... Mamy Nowy Jork, który moim zdaniem jest najfajniejszym miastem na świecie, i Vegas, które jest czymś w rodzaju wielkiego placu zabaw dla dorosłych.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

XIX Międzynarodowy Turniej Piłki Ręcznej "Caban Cup" w Chrzanowie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Darmowy seks w Las Vegas dla kierowców F1. Co jeszcze wydarzy się w Mieście Grzechu? - Sportowy24

Wróć na echodnia.eu Echo Dnia