Eko-Bazar już w sobotę w Kielcach. Zobacz, jakie tam będą smakołyki

marzena
Prawdziwe skarby kryją gospodarstwa ekologiczne rolników i drobnych przedsiębiorców w naszym regionie. Powstają tam niezwykłe produkty – głównie dzieła obrotnych i zaradnych kobiet z pasją. Zaprezentowane zostaną w sobotę, 21 września, na Eko-Bazarze w Kielcach.

Między innymi kozie i krowie sery z wiejskiej serowarni, olbrzymie bochny chleba wypiekanego według tradycyjnej receptury i niezwykłe potrawy z grzybów pokażą na straganach zaradne świętokrzyskie gospodynie, które do Kielc przyjadą z całej okolicy. Będą prezentować wyroby, wytwarzane w swoich zagrodach.

PANI DYREKTOR ROBI SERY
Agnieszka Kobryń dwa lata temu porzuciła Kielce i przeniosła się do Zakamienia, wsi położonej nieopodal rezerwatu przyrody Pieczyska, by tam prowadzić ekologiczne gospodarstwo rolne „Farma Jaga”. – Rzuciłam pracę, fotel dyrektora i miejskie wygody, bo miałam inny pomysł na życie. Kupiłam sześciohektarowe gospodarstwo rolne w lesie, w miejscu gdzie wcześniej była kuźnia i zajęłam się hodowlą kóz. Mam ich w tej chwili 15. Sześć to dorosłe samice, reszta to jeszcze koźlęta. Z mleka, które dają, zaczęłam wyrabiać ekologiczne sery. Przyjeżdżają po nie ludzie z okolicy, bo o taki produkt naturalny w naszym regionie jest trudno. Jestem chyba jedynym wytwórcą kozich serów w regionie. Produkuję ich kilka gatunków, z różnymi dodatkami, jak na przykład oliwki czy suszone pomidory. Ale planuję rozszerzyć produkcję, bo zainteresowanie serami jest duże. W starej kuźni już niedługo uruchomię serowarnię z prawdziwego zdarzenia i wówczas urozmaicę asortyment.

Z NOWEGO JORKU DO... PIEKARNI

Inna z kobiet, Małgorzata Zbieroń z Włoszczowy, rzuciła Nowy Jork i miłość, by... wypiekać chleb. Te atrakcje nie były w stanie zabić jej pasji do piekarnictwa. Po dziadku i ojcu prowadzi od lat 70. ubiegłego wieku piekarnię, w której wypieka tradycyjną metodą największe bochny w regionie.

- Wychowałam się w piekarni i to chyba naturalne, że przejęłam ją jako trzecie pokolenie, chociaż na początku wcale nic na to nie wskazywało. Jako dziecko piekłam wprawdzie chałki, świąteczne drożdżówki, stałam za ladą sklepu na stołeczku, bo byłam za mała, by sięgać na półki, ale chciałam się uczyć. Skończyłam szkołę budowlaną w Kielcach i wtedy się okazało, że zupełnie nie mam do tego serca. Ciągnęło mnie do piekarni.

Gdy zachorował mój tata, ja musiałam przejąć firmę. Na początku samodzielna praca mnie przerażała i wypiekałam same koślawe bochenki. Tata jednak chwalił mnie  – opowiada Małgorzata Zbieroń, która w tej chwili ma nowocześnie wyposażoną piekarnię we Włoszczowie i sieć sklepów firmowych z pieczywem, także w Kielcach. - Biznes się rozrasta, bo piekę według tradycyjnej receptury, w której nie ma miejsca na chemię i po moje pieczywo ludzie ustawiają się w kolejce – mówi.

- W starej piekarni, w której wszystko wyglądało jak za czasów mojego dziadka, praca nie była lekka, ale ja dawałam radę, bo to była moja pasja. W 1988 roku zmuszona byłam wyjechać do Stanów Zjednoczonych, do Nowego Jorku. Mieszkała tam moja siostra, więc dość szybko zaaklimatyzowałam się w nowym miejscu, a nawet zakochałam w przystojnym Amerykaninie. Pracowałam na odpowiedzialnym stanowisku, ale myślami wciąż byłam w Polsce. Piekarnię w tym czasie prowadzili moi siostrzeńcy. Gdy zdecydowali, że firmę trzeba rozbudować i unowocześnić, ja postanowiłam wesprzeć ich finansowo. Skończyło się tak, że aby nad wszystkim czuwać i mieć wszystko na oku, nie wystarczyły wielogodzinne telefony do kraju czy oko kamery zainstalowane w piekarni, przez które miałam łączność z Polską. Rzuciłam miłość, Nowy Jork, przyleciałam do kraju i prowadzę ten biznes. W Polsce jestem już pięć lat. Często wyjeżdżam do Ameryki, bo został tam mój syn. Ale moje miejsce jest tutaj.

Rozbudowałam i unowocześniałam zakład, zatrudniłam ludzi, ale pieczywo wciąż wypieka się tutaj po staremu. Dzięki ponad dwudziestoletniemu pobytowi za granicą ominęło mnie zauroczenie polepszaczami i ciasto na chleb nadal wyrabia się ręcznie i piecze u mnie tradycyjnie. Mam klientów, którzy od lat kupują nasz chleb, i chociaż mam 60 lat, wciąż mówią do mnie „Małgosiu”, jak wtedy, gdy jako mała dziewczynka pomagałam tacie w piekarni. To są wzruszające chwile i dla nich warto robić to, co się naprawdę kocha – opowiada pani Małgorzata, właścicielka Piekarni Zbieroń we Włoszczowie.

Ogromne, dwuipółkilogramowe bochny chleba, które wypiekane są u Małgorzaty Zbieroń, znają chyba wszyscy mieszkańcy naszego regionu. To wielka atrakcja wszystkich lokalnych imprez. Królują też na straganach podczas takich imprez, jak na przykład Święto Kielc. Pajda wiejskiego chleba ze smalcem to ulubiona przekąska na festynach. Piekarnia Zbieroń z Włoszczowy będzie prezentowała na nim swoje produkty.

URZĘDNICZKA Z PASJĄ DO GRZYBÓW
Grzyby na setki sposobów, a nawet domowy alkohol na grzybach umie przyrządzić zapalona grzybiarka, Barbara Wojciechowska, właścicielka gospodarstwa agoturystycznego „Pyzówka” w Głuchowie koło Rakowa.

- Grzyby to moja pasja, a las to najlepsze miejsce na ziemi – mówi pani Barbara, która od dzieciństwa zbiera grzyby i robi z nich potrawy, o jakich chyba nikt dotąd nie słyszał. Smalec z grzybami, karp w kremie z borowików, śledzie w borowikach, nawet grzybowy alkohol i wiele, wiele innych potraw to między innymi jej patenty. - Dawniej byłam urzędniczką, teraz, na emeryturze, mam inny pomysł na życie. Sześć lat temu przeprowadziłam się w leśną głuszę, do Głuchowa w gminie Raków, i robię to, co naprawdę lubię, czyli prowadzę własne gospodarstwo agroturystyczne. Nazywa się „Pyzówka”, bo znajomi wołają na mnie Pyza - opowiada.
- Las i bieganie za grzybami to całe moje życie. Robiłam to od dzieciństwa i tak mi już zostało. Na grzybach opiera się cała moja kuchnia, za którą wszyscy przepadają. Wylansowałam pyszną pastę z mielonych borowików i ziół, do smarowania chleba czy wykwintnych krakersów, karczek panierowany w mielonej kani, gołąbki z kaszą gryczaną w kremie borowikowym czy grzybiec rakowski, który jest odmianą dzionia rakowskiego. Na moim stole są też śledzie w borowikach i oczywiście zupy, sosy, słowem wszystko, co da się wyczarować na bazie grzybów. Umiem też robić z nich coś mocniejszego. Sama wyrabiam alkohol, który nazywa się alasz grzybowy - mówi.

Eko-Bazar w Kielcach
W sobotę w Kielcach przy ulicy Batalionów Chłopskich 50, na terenie firmy Smart Center odbędzie się pierwszy Eko-Bazar. Będzie można na nim kupić żywność prosto ze wsi. Na stoiskach drobni producenci zdrowej żywności z naszego regionu zaprezentują swoje wyroby. Będzie można spróbować i kupić wiele ciekawych ekologicznych produktów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie