Japońska czkawka w... naszych portfelach

Jarosław PANEK, [email protected]
Dyrektor Jarosław Palonka z Alior Banku przede wszystkim zaleca zachowanie spokoju. Wszelka panika jest niepotrzebna.
Dyrektor Jarosław Palonka z Alior Banku przede wszystkim zaleca zachowanie spokoju. Wszelka panika jest niepotrzebna.
Udostępnij:
Akcje tanieją, waluty drożeją. Warszawa i tak trzyma się nieźle, złe złotówka „popłynęła”. Tragedia w Japonii już odbija sie nam czkawką czy chcemy czy nie chcemy. Pierwsi odczują to ci, którzy pożyczyli w szwajcarskim franku.

Jeszcze w poniedziałek nic nie zapowiadało takiej katastrofy, ale wczoraj tsunami uderzyło ponownie. Tym razem jednak nie w wybrzeża krajów, ale w… giełdy. Ceny akcji w całej Europie spadały z hukiem. W Polsce też. Najgorzej było ze złotówką, frank przez cały dzień kosztował w kantorach około 3,20 złotych.

Z każdą godziną, gdy informacje płynące z Japonii są coraz gorsze, coraz gorzej znoszą to inwestorzy na całym świecie. Nie dość, że sprzedają akacje, to jeszcze sprzedają waluty mniej „ pewnych” krajów, a za taki wciąż w oczach analityków uchodzi Polska.

Jeszcze w poniedziałek nic nie zapowiadało katastrofy. Giełdy na całym świecie w tym i w Warszawie jakoś sobie radziły, notując niewielkie spadki. Tylko tokijska giełda już poniedziałek mocno tąpnęła. Wczoraj japońskie indeksy znów mocno spadły. Wiele spółek w ciągu dwóch dni straciło na wartości nawet po 40 – 50 procent. Czegoś takiego świat nie widział. Po wczorajszych spadkach, które w Japonii miały miejsce nocą europejskiego czasu, rano nastąpiła masowa wyprzedaż akcji w Europie. Na tym tle Warszawa znów trzymała się mocno, ale i tu inwestorzy coraz gorzej znosili ogólnoświatową nerwowość. Jeszcze gorzej zachowywał się zloty. Frank doszedł niemal do swojej górnej ceny z 2008 roku. Drożało też euro i dolar.

Tylko bez paniki

- Ale paniki nie ma. Ludzie powoli się przyzwyczajają do ogólnoświatowych zawirowań i wiedzą, że nawet jak gwałtownie złoty traci lub zyskuje na wartości, to zwykle potem gwałtownie odrabia te zmiany. W tej chwili, ponieważ waluty znów są drogie, wielu klientów korzysta z okazji i przychodzi je sprzedać, a to oznacza, że raczej wierzą w polską walutę – mówi Monika Słowik z kieleckiego kantoru „U Marynarza”.

Polskie akcje też tak nie traciły na wartości jak zagraniczne, chociaż tu zdania co do rozwoju sytuacji są podzielone.

- Trochę nie rozumiem spadków cen akcji europejskich spółek. Przecież firmy z Europy i USA, korzystając na tym, że czasowo japońskie przedsiębiorstwa nie mogą wielu rzeczy wyprodukować, mają okazję zająć teraz lepsze pozycje, mogą przejąć część rynku. Dla europejskich firm to raczej szansa. W samej Japonii akcje spółek budowanych drożeją, bo wszyscy zdają sobie sprawę, że ktoś musi odbudować kraj i ktoś na tym zarobi ogromne pieniądze. Spada też wartość złotego i trudno to wytłumaczyć racjonalnie. W grę raczej wchodzą emocje – ocenia sytuację na rynku dyrektor kieleckiego oddziału Alior Banku, Jarosław Palonka.

Podrożeje stal?

Ale europejskie firmy mogą mieć powody do zmartwień z innego powodu. Japonia to kraj bardzo bogaty. Ma kilkanaście razy mniej mieszkańców niż Chiny, a wytwarza niemal taki sam Produkt Krajowy Brutto. Niemal 200 miliardów dolarów strat, to zaledwie niewiele ponad 1 procent japońskiego PKB. A to oznacza, że japońskie firmy bardzo szybko wezmą się za odbudowę fabryk, biur, parku maszynowego itp. Na świecie bardzo szybko wzrośnie i to w dużej skali popyt na stal. Analitycy już obawiają się, że tak ogromne zapotrzebowani, może wywindować jej ceny do niebotycznych poziomów.

- Też się tego boimy. Ceny stali raczej pójdą w górę, bo zapotrzebowani na nią będzie ogromne. A te ceny są dla na-szej produkcji niezwykle istotne – mówi kierownik ds. zasobów ludzkich Grzegorz Winter z NSK Bearigns Polska.

Te obawy są jak najbardziej uzasadnione. Do obudowy zniszczeń w Japonii potrzeb będzie wielu surowców. A że proces odbudowy raczej nastąpi szybko, to popyt, a co za tym idzie ceny, mogą też rosnąć gwałtownie – podziela tę opinię dyrektor Palonka.

Póki co radzi on jednak nie wpadać w panikę i czekać. Jeśli w Japonii nie wydarzy się już nic nowego, to rynek powoli powinien się stabilizować. Jeśli jednak znowu zadrży ziemia lub nastąpi kolejny wybuch w elektrowni, będziemy nadal świadkami paniki i nieprzewidywalnych reakcji inwestorów.

 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wojna na Ukrainie to wyzwanie dla całej branży IT, opinia eksperta

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Echo Dnia
Dodaj ogłoszenie