Kłopoty ostrowieckiej firmy Interspeed Trade. Pracownicy nie wierzą już w obietnice prezesa

Anna ŚLEDZIŃSKA sledzinska@echodnia.eu
Kłopoty ostrowieckiej firmy Interspeed Trade. Pracownicy nie wierzą już w obietnice prezesaPrezes Interspeed Trade Mariusz Bąk (pierwszy z prawej) twierdzi, że do końca miesiąca kwestia istnienia spółki się wyjaśni.
Kłopoty ostrowieckiej firmy Interspeed Trade. Pracownicy nie wierzą już w obietnice prezesaPrezes Interspeed Trade Mariusz Bąk (pierwszy z prawej) twierdzi, że do końca miesiąca kwestia istnienia spółki się wyjaśni. Anna Śledzińska
Kolejne obietnice i zapewnienia czekały na pracowników firmy Interspeed Trade w Ostrowcu Świętokrzyskim, którzy zjawili się przed biurowcem we wtorek

W ciągu ostatnich trzech miesięcy z powodzeniem można by nakręcić serial o kłopotach ostrowieckiej firmy Interspeed Trade, a konkretnie próbach ich pokonania. Wiele osób spośród załogi nie dostaje wynagrodzeń od lutego lub kwietnia. W tym czasie wypłacono im tylko dwie zaliczki – łącznie 900 złotych.

Jeszcze pod koniec lipca, na spotkaniu z przedstawicielami austriackiej firmy Carpatia, ci zapewniali, że zapowiedź pomocy, jaką złożył jej właściciel Jan Załuska, jest aktualna. Carpatia początkowo miała do końca lipca przekazać pierwszą transzę pożyczki w wysokości miliona euro. Potem dyrektor generalny jej polskiego oddziału Mariusz Cebula mówił, że pierwsza rata tego finansowego wsparcia powinna zostać przelana do połowy sierpnia. Jest prawie koniec miesiąca, a pieniędzy jak nie było, tak nie ma.

Na pieniądze od Carpatii nie liczy już też prezes Interspeed Trade Mariusz Bąk, który spotkał się we wtorek z pracownikami.

- Gdybym dostał te pieniądze, to w pierwszej kolejności wypłaciłbym je załodze – zapewniał twierdząc jednocześnie, że ratunku dla zakładu znów upatruje w firmie Elsner, której nazwa już wielokrotnie przewijała się podczas poprzednich spotkań.

- To już jest katastrofa – mówią z kolei pracownicy. - Nie płacimy czynszu, opłat za prąd, więc zaczynają nas ścigać. Za chwilę rozpoczyna się rok szkolny, a nie mamy za co wyprawić dzieci do szkoły. Nie mają kupionych książek i to nas pociągną do odpowiedzialności. Nie możemy liczyć na pomoc społeczną, bo przecież formalnie pracujemy.
Nie wierzą już w obiecane przez Carpatię miliony euro.

- Jeśli ten człowiek naprawdę chciałby nam pomóc, to już by to zrobił, a nie zwodził z tygodnia na tydzień – twierdzą. – Ostatnio słyszymy tylko obietnice bez pokrycia. Dziś chcemy konkretnej informacji, czy firma będzie istnieć, czy upadnie.

Mariusz Bąk stwierdził, że do końca sierpnia chce wypłacić załodze wszystkie zaległe pieniądze. Jeśli nie będzie w stanie, dojdzie do grupowego zwolnienia.

- Jest szansa na kontynuację pracy w zakładzie – mówi też podczas spotkania. - Realna jest teraz sprawa z firmą Elsner z Austrii. To jest teraz nasz partner, z którym kończymy rozmowy i jesteśmy przed podpisaniem porozumienia. Sytuacja jest bardzo zła, ale nie krytyczna i zrobimy wszystko, żeby utrzymać firmę.

Kolejne informacje ma przekazać w piątek, ale czy będą to konkrety, czy kolejne obietnice bez pokrycia, nie wiadomo. Mało kto z załogi wierzy jeszcze w cokolwiek, co usłyszy od prezesów spółki.
 

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie