Ogórkowa awantura przed urzędem

Marzena SMORĘDA smoreda@echodnia.eu
200 rolników z Ponidzia, poszkodowanych w aferze ogórkowej, przyjechało w poniedziałek do Kielc, by spotkać się z marszałkiem i rozmawiać o sprawie odszkodowań.
200 rolników z Ponidzia, poszkodowanych w aferze ogórkowej, przyjechało w poniedziałek do Kielc, by spotkać się z marszałkiem i rozmawiać o sprawie odszkodowań.
Transparenty, flagi i... taczkę dla marszałka województwa świętokrzyskiego przywieźli rolnicy z Ponidzia poszkodowani w aferze ogórkowej. Chcieli pokojowo przedstawić swoje racje, a w efekcie doszło do awantury. Wyły syreny, były krzyki, posypały się wyzwiska.

200 producentów ogórków z powiatów kazimierskiego, buskiego i pińczowskiego przyjechało w poniedziałek przed południem do Kielc, by protestować przed Świętokrzyskim Urzędem Wojewódzkim przeciwko nieudolności urzędników rejonowego oddziału Agencji Rynku Rolnego. Na transparentach, które mieli ze sobą napisali między innymi „Panie marszałku, chciałeś mieć teczkę, możesz mieć taczki”.

 

Chcieli rozmawiać z marszałkiem Adamem Jarubasem, który obiecał im zająć się sprawą odszkodowań za straty poniesione w aferze ogórkowej i interweniować w Ministerstwie Rolnictwa i Najwyższej Izbie Kontroli. Marszałek brał jednak udział w spotkaniach – poinformowała nas Iwona Sinkiewicz, rzecznik Świętokrzyskiego Urzędu Marszałkowskiego.

 

PODWÓJNIE POSZKODOWANI

 

Manifestacji przewodzili Włodzimierz Wiertek, były poseł, wiceprezes Świętokrzyskiego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, i Irena Romanowska, pełnomocnik producentów ogórka gruntowego z województwa świętokrzyskiego. Oboje stanowczo domagali się sprawiedliwości dla podwójnie poszkodowanych w tej aferze rolników – raz przez panikę na rynku warzyw, a drugi raz przez źle poinformowanych urzędników.

 

Jak mówił Wiertek, reprezentant rolników, spodziewali się, że marszałek z nimi porozmawia. Byli bardzo zaskoczeni, że tak się nie stało. Przywieźli dla niego taczkę, w której umieścili wyborczy plakat Adama Jarubasa, bo poczuli się zawiedzeni i oszukani obietnicami, które marszałek składał w wyborach do Sejmu, a z których, ich zdaniem, się nie wywiązał i w dodatku zlekceważył ich.

 

Pikietujący rolnicy protestowali, bo nie dostali rekompensaty za straty poniesione w następstwie epidemii E.coli. Nie złożyli wniosków, bo Agencja Rynku Rolnego wprowadziła ich w błąd, informując, że unijne wsparcie przysługuje tylko uprawiającym ogórki w szklarniach i tunelach foliowych. Ale jak się później okazało, ci producenci ogórków gruntowych, którzy złożyli wnioski, rekompensatę otrzymali. Ujawnienia 1200 nazwisk domagają się teraz rolnicy, którzy takich wniosków nie złożyli. Podejrzewają bowiem, że pieniądze rozeszły się po znajomości. - Czujemy się poszkodowani, bo zostaliśmy źle poinformowani, a wszystkie nasze skargi zamiatane są pod dywan. Nikt nie chce nam pomóc – mówił rozgoryczony Zbigniew Kwiecień, radny z gminy Czarnocin.

 

ŻALE I PRETENSJE

 

Rolnicy poczuli się zlekceważeni i posypały się gorzkie słowa pod adresem Jarubasa. - Marszałek stchórzył i uciekł. To jest kpina z rolników - rozlegały się głosy oburzonych taka postawą. - Wydał pół miliona na promocję regionu, a na zdjęciach pokazywał głównie siebie! - krzyczeli zdenerwowani. Gorącą atmosferę próbował ostudzić sekretarz województwa Bernard Antos, który na żądanie rolników wyszedł przed urząd i poinformował, że Urząd Marszałkowski nie jest adresatem tego protestu. Najwyższa Izba Kontroli rozpoczęła kontrolę w Agencji Rynku Rolnego, a Urząd Marszałkowski nie może nic więcej zrobić w ich sprawie. Jedyne co, to interweniować, i tak się już dzieje.

Ale nie na wiele się to zdało. Głosy krytyki i żalu długo nie milkły. Przez godzinę przed kieleckim urzędem rozlegały się syreny, które przynieśli ze sobą protestujący.

 

Marszałek Adam Jarubas w komentarzu dla „Echa Dnia” określił poniedziałkowe wydarzenie jako skutek powyborczej gry, w którą liderzy protestu, Romanowska i Wiertek, nie uprawiający ogórków, wciągnęli rolników i zorganizowali protest, którego adresatem nie powinien być Urząd Marszałkowski, bo Agencja Rynku Rolnego nie podlega samorządowi. – Jest mi przykro z tego powodu i mogę zapewnić, że starania o gruntowne wyjaśnienie tej sprawy i zawiadomiłem w tym celu NIK podjąłem z własnej inicjatywy – powiedział Adam Jarubas i jako bzdurne określił pretensje rolników skierowane właśnie do niego. – Zrobiłem wszystko, co tylko mogłem w tej sprawie uczynić – zapewnił.

 

Afera ogórkowa

Groźną bakterię E.coli wykryto w ogórkach w maju bieżącego roku, w Niemczech. Chociaż skażone ogórki nie trafiły do Polski, sprzedaż warzyw drastycznie się zmniejszyła, a rolnicy ponieśli ogromne straty. Na rekompensaty dla producentów warzyw Komisja Europejska przeznaczyła w sumie 227 milionów euro, w tym aż 46,3 dla Polski. Straty z powodu epidemii zgłosiło 4,7 polskich producentów. Do Agencji Rynku Rolnego w Kielcach trafiło 1500 wniosków od świętokrzyskich rolników. Pozytywnie rozpatrzono 1200. Strat na skutek błędnych informacji nie zgłosili jednak wszyscy poszkodowani producenci ogórków w regionie. Teraz walczą oni o naprawienie błędu, który popełnili, ich zdaniem, urzędnicy.

Wyższe mandaty od skarbówki z początkiem maja

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

X
XYZ

NIE NAPRAWIENIE BŁĘDU ALE NAPRAWIENIE SZKODY TAK POWINIEN BRZMIEĆ WNIOSEK.  DO TYCH OSÓB STOSUJE SIE PRZEPISY JAK DO FUNKCJONARIUSZY PUBLICZNYCH ( DYREKTOR ARN)

Dodaj ogłoszenie