Porcelana trzyma się mocno

Jarosław PANEK, Fot. D. Łukasik
Stoisko Tadeusza Wrześniaka na targach we Frankfurcie nad Menem co roku jest imponujące.
Stoisko Tadeusza Wrześniaka na targach we Frankfurcie nad Menem co roku jest imponujące.
2,5 tysiąca ludzi w naszym regionie może spać spokojnie, mimo że światowa branża produkcji porcelany i szkła artystycznego już plajtuje.

Angielski Wedgwood i czeski Bohemia Crystalex nie przetrwały światowej recesji. Nad finansową przepaścią stoją słynny Rosenthal oraz Villeroy&Boch. Na szczęście świętokrzyscy producenci porcelany i szkła z Ćmielowa, Staszowa oraz Grzybowa trzymają się mocno.

To, co dzieje się na światowym rynku porcelany i szkła artystycznego przypomina koniec świata. Upadają lub zaraz upadną najwięksi producenci, z kilkusetletnimi tradycjami. Firmy, które jeszcze rok temu na największych europejskich targach wnętrz we Frankfurcie nad Menem wynajmowały całe hale na swoje stoiska i urządzały je z przepychem godnym królewskich rezydencji, dziś uciekają przed wierzycielami. Upadł brytyjski Wedgwood oraz czeska spółka Biohemia Crystalex. 

Niemiecki Rosenthal, słynący z kolekcji filiżanek projektowanych przez dom mody Versace, szuka na gwałt kogoś, kto kupi firmę i uratuje od plajty. W potężne tarapaty finansowe wpadł Villeroy&Boch. W Polsce prawdziwy dramat przeżywają huty szkła w Krośnie. Giełdowa spółka Krosno, która jeszcze rok temu z dumą prezentowała swoje wyroby na wielkich frankfurckich targach wnętrz Ambiente, musiała zwolnić prawie 800 osób, a w tym roku w ogóle zrezygnowała z wystawiania się w Niemczech.

ŚWIĘTOKRZYSCY OPTYMIŚCI 

Na tym tle świętokrzyscy producenci porcelany i szkła artystycznego wypadają nadspodziewanie dobrze. Wszyscy przyjadą do Frankfurtu, wykupią nawet większe stoiska niż rok temu, pokażą nowe kolekcje i co najważniejsze... nie planują zwolnień.

- Odnotowaliśmy drastyczny spadek popytu na rynkach zagranicznych, za to krajowe zamówienia wzrosły o 200 procent. Eksport był najpierw nieopłacalny z powodu mocnego złotego. Teraz z kolei załamała się tam sprzedaż, ale na szczęście podrożały waluty. Były rynki zagraniczne, na których sprzedawaliśmy ze stratą, a teraz znów na nich zarabiamy - mówi Adam Spała, właściciel ćmielowskiej Fabryki Porcelany AS. Firma w tamtym roku zwolniła kilkanaście osób, ale na ten rok nie planuje żadnych redukcji. 

- Przed świętami musieliśmy pracować nawet na dwie zmiany, tyle było zamówień - dodaje nasz rozmówca.

Dla drugiego ćmielowskiego producenta porcelany, Zakładów Porcelany "Ćmielów” rok 2007 był wyjątkowo trudny. Firma zanotowała stratę.

- Ale miniony rok okazał się lepszy. Wypracowaliśmy zysk. Niestety musieliśmy zwolnić 150 osób, bo sprzedaż zagraniczna spadła. Na szczęście na rynku krajowym obroty wzrosły nam o 18 procent. Dziś znakomitą większość produkcji lokujemy w Polsce. Na 2009 rok znowu zaplanowaliśmy wypracowanie zysku. Na razie mamy pełne obłożenie produkcji. Nie zakładamy dalszych zwolnień. Po tak gwałtownym osłabieniu złotego liczymy, że znów zacznie się opłacać eksport - zapowiada wiceprezes Zakładów Porcelany "Ćmielów” Inga Kamińska. 

Pełen optymizmu jest też największy polski producent szkła artystycznego Tadeusz Wrześniak. Jego konkurencja, spółka Krosno, musiała pożegnać kilkuset pracowników i niewykluczone, że to nie koniec redukcji. Tadeusz Wrześniak nikogo nie chce zwalniać. Ponad 2 tysiące osób, pracujących w jego hutach w Grzybowie i Staszowie, może na razie spać spokojnie.

BĘDZIE... LEPIEJ

- Jest trudno, a wiadomości o potężnych kłopotach prawdziwych światowych gigantów, takich jak Rosenthal, Villeroy & Boch czy Bohema Crystalex, są wręcz szokujące. My na razie pracujemy, nie zwalniamy załogi i zrobię wszystko, aby tak się nie stało. Na szczęście pomaga nam gwałtowne osłabienie złotego - wyjaśnia Tadeusz Wrześniak, który na tegoroczne targi we Frankfurcie nad Menem przygotował wyjątkową, obszerną kolekcję, pełną nowych wzorów. 

- Niektórzy mogą mówić, że gdy huty szkła w Krośnie czy Czechach mają kłopoty, to ja na tym zyskam, ale wcale się nie cieszę. Istnienie konkurencji zazwyczaj mnie mobilizuje. Dlatego nie świętuję ich upadku. Rynek jest bardzo trudny, ale ja lubię takie wyzwania. Teraz trzeba po prostu jeszcze więcej pracować. Sądzę, że na jesieni tego roku Europa zacznie wychodzić z recesji i znowu będzie lepiej - dodaje Tadeusz Wrześniak.

Zakaz handlu w niedzielę. Co się zmieni?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie