Rekin biznesu za… kierownicą. To kobieta, która zdobyła kasę na firmę w konkursie dla przedsiębiorców

Lidia CICHOCKA
Edyta Śnioch - kielczanka, ale wyprowadziła się do gminy Górno. Instruktor terapii uzależnień oraz instruktor nauki jazdy. Samochody są jej pasją. Od kilkunastu dni prowadzi własną szkołę nauki jazdy specjalizując się w przyjmowaniu osób po wypadkach.
Edyta Śnioch - kielczanka, ale wyprowadziła się do gminy Górno. Instruktor terapii uzależnień oraz instruktor nauki jazdy. Samochody są jej pasją. Od kilkunastu dni prowadzi własną szkołę nauki jazdy specjalizując się w przyjmowaniu osób po wypadkach.
Edyta Śnioch od kilkunastu dni prowadzi własną szkołę nauki jazdy specjalizując się w… autoterapii, czyli jazdą z osobami po wypadkach.

Zastanowiłam się co umiem i lubię robić: a to terapia i jazda samochodem. Tak wyszła autoterapia. Początkowo to był żart, ale tak jest naprawdę. Pomagam wrócić za kółko osobom, które brały udział w wypadkach jako sprawcy lub jako ofiary – mówi Edyta Śnioch, instruktor nauki jazdy.

Przeczytaj też: Samochody i koparki Wodociągów Kieleckich pod kontrolą GPS.

Edyta Śnioch samochodami interesowała się od zawsze. Nie wyobrażam sobie bez nich życia, to moje buty – mówi wprost.

Przez długie lata nie wiązała pracy z tą pasją. Owszem, przez 15 lat woziła w trasy Włodka Kiniorskiego. – Spotkałam go któregoś dnia, jak trzymając saksofony łapał stopa do Warszawy. Zapytał czy tam jadę, właściwie nie miałam innych planów, więc pojechałam i tak to zostało – opowiada.

To ona była w grupie zakładającej Świętokrzyskie Towarzystwo "Kuźnia", które niosło pomoc osobom zagrożonym patologiami społecznymi, pomagało im wrócić do społeczeństwa. Ona tworzyła od podstaw „San Damiano” Ośrodek Stacjonarny dla Narkomanów w Chęcinach, w dawnym klasztorze franciszkanów. - Kiedy stamtąd odeszłam, bo nie chciałam pracować więcej jako instruktor terapeuta, zapytałam samą siebie co chcę robić, co umiem najlepiej i wyszło, że autoterapię.

Edyta została instruktorem nauki jazdy, pracowała w szkole jazdy HIT. – I zaczęły do mnie przychodzić osoby z problemami. Takie, które przeżyły wypadek i bały się ponownie usiąść za kierownicą. Musiały pokonać paraliżujący lęk.

Przeczytaj też:Które materiały budowlane zdrożały, a które staniały?

Edyta tłumaczy, że jako instruktor terapii uzależnień też pracowała z lękiem, może dlatego było jej łatwiej porozumieć się z osobami z zespołem stresu pourazowego, bo stan w jakim się znajdują został naukowo nazwany. - A nasze województwo jest w czołówce, jeśli chodzi o liczbę wypadków i kolizji. Osób, które mają za sobą traumatyczne doświadczenie na drodze jest bardzo wiele. Od wielu słyszałam, że chcą wrócić do prowadzenia samochodu, ale boją się i nie bardzo mają do kogo zwrócić się z takim problemem – opowiada.

Rekordzistka, która poprosiła o pomoc, bo wieść o tym, że Edyta jest dobra w takich sytuacjach się rozeszła, nie siedziała za kółkiem 25 lat. – Długo to trwało zanim przełamała ten lęk, ale udało się i co ważne dzisiaj to zupełnie inna kobieta. Wyszła z domu, jest zadbana i pewna siebie.

Edyta pomogła dziewczynie, która miała uraz po wypadku, w którym zginął jej ojciec. – Panicznie bała się obecności innych osób w samochodzie, bała się, że zginą. A przecież musiała zdać egzamin zabierając do wozu egzaminatora.

Te lęki przełamywała fortelem: przed nią uczyła się jeździć koleżanka-terapuetka, którą trzeba było odwieźć do domu. Edyta była dumna, kiedy dziewczyna zdała egzamin za pierwszym razem. – Ale czy to moja zasługa? To ona musiała wykonać sporą pracę by się opanować. Ja tylko z nią rozmawiałam, tłumaczyłam – mówi Edyta.

Przeczytaj też: W gminie Morawica przygotowano tereny pod inwestycje.

Doświadczenia z pracy instruktora terapii uzależnień pomagają jej. – To sztuka obserwowania, odczytywania mowy ciała. Widzę, gdy mój uczeń nerwowo zaciska ręce na kierownicy, już po tym jak ją trzyma wiem czy ma ze sobą problem. Uważam, że jest dobrze, kiedy po jakimś czasie „rysuje” czyli płynnie i łagodnie nią obraca.

Edyta podkreśla, że wszystkich uczy najważniejszej cechy kierowcy: uważności. – Bo za kierownica jest się tu i teraz, decyzje podejmuje się w ułamkach sekund, za każdym razem inne. Nie można mieć głowy zajętej problemami – mówi i wiadomo dlaczego jej przyjaciele artyści nie będą dobrymi kierowcami. – To już ja wolę siedzieć za kółkiem a oni niech piszą książki, komponują.

Edyta nie kryje, że samochody, zwłaszcza te stare kocha. – I dlatego, że one się psują, musiałam się dużo o nich dowiedzieć - śmieje się.

Samodzielnie wyremontowała a nawet pomalowała garbusa z 1958 roku.- Części ściągałam z całej Polski, korepetycje z malowania brałam u lakierników a potem spędziłam kilka miesięcy w garażu. Teraz mam trochę młodszego mercedesa z 1993 roku.

Kupiła go pod wpływem impulsu. – Mechanik powiedział, że sprzedaje swój samochód,więc nie zastanawiałam się ani chwili. Wydałam 6,5 tysiąca, dokładnie tyle ile przywiozłam z przepracowanych wakacji w Toskanii i nie żałuję. Samochód pali, co prawda sporo, ale jest niezawodny, nim spokojnie mogę przejechać pół Europy.

Do innych samochodów nie przywiązuje się tak, zmienia je po kilku latach, ale tego się nie pozbędzie. – Bo to auto dla ludzi, komfortowe i solidne – mówi.

Przeczytaj też:Marki**Lamborgini i Land Rover**korzystają z wyrobów świętokrzyskiej firmy.

Za namową znajomych, ale także przeciwko nim, bo wielu stukało się w głowy, postanowiła założyć własną firmę. – Właściwie to nie wiedziałam od czego zacząć, ale na kieleckim Rynku dostrzegłam Dom Doradztwa Biznesowego, który właśnie ogłosił konkurs dla „Rekinów świętokrzyskiego biznesu”. Pomyślałam, ze warto spróbować.

Bez niczyjej pomocy, nocami pisała projekt z biznesplanem i ze zdziwieniem dowiedziała, się, że mimo bardzo wielu chętnych zakwalifikowała się do finałowej 10-tki. – Cieszyłam się nie wiedząc, że pieniądze są tylko na 6 projektów i długo wisiałam na liście rezerwowej. Już nawet przestałam na nie liczyć, kiedy dostałam telefon.

Na założenie firmy, którą nazwała Szkoła Dobrej Jazdy dostała 49 tysięcy. Wyposażyła za to biuro, kupiła samochód. - Stawiam pierwsze kroki na biznesowym gruncie, ale powinno się udać – mówi z wiarą. – Szkołę umieściłam przy ulicy Zagórskiej w Kielcach w domu rodziców, więc nie płacę za czynsz, sama jestem instruktorem.

Edyta nie marzy o rozwijaniu placówki. – Chcę by była to kameralna szkoła, bo chcę mieć czas dla siebie, dla przyjaciół i dla psów, które podobnie jak właścicielka lubią jazdę samochodem. To niewielkie ciułała, a jeden z nich nosi nawet imię Kołnierzyk, bo uwielbia siedzieć na ramieniu. Kiedyś na moich kolanach dojechał do Niemiec.

Przeczytaj też:Cztery firmy mają szanse na zakup akcji Siarkopolu w Grzybowie.

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wdzięczna

TAK, Edyta to piękny człowiek, warto ją spotkać na swojej drodze, nawet, a może szczególnie w trudnych okolicznościach przedegzaminacyjnych, życiowych, kiedy zakręty jeszcze nam się nie układają. Poza tym ma szczególny dar docierania do odbiorcy, nie koncentrje sie jedynie na technikach jazdy, choć te też ważne, ale dba o komfort kursanta. Wiem cos o tym, polecam!!!

Dodaj ogłoszenie