Jadą rowerami dla Bartusia Przychodzkiego. We wtorek zawitali do Sandomierza, by spotkać się z rodzicami chłopca [ZDJĘCIA]

Klaudia Tajs
Jadą rowerami dla Bartusia Przychodzkiego z Lublina do Krynicy. We wtorek zawitali do Sandomierza, by spotkać się z rodzicami chłopca i małym wojownikiem. Od lewej: Krzysztof Wójcik, Jerzy Dykunec, naczelnik Piotr Wójtowicz, Piotr Zając, Łukasz Przychodzki z Bartusiem, wiceburmistrz Janusz Stasiak i siostra Bartusia Alicja.
Jadą rowerami dla Bartusia Przychodzkiego z Lublina do Krynicy. We wtorek zawitali do Sandomierza, by spotkać się z rodzicami chłopca i małym wojownikiem. Od lewej: Krzysztof Wójcik, Jerzy Dykunec, naczelnik Piotr Wójtowicz, Piotr Zając, Łukasz Przychodzki z Bartusiem, wiceburmistrz Janusz Stasiak i siostra Bartusia Alicja. Klaudia Tajs
Trzech mieszkańców Lublina wsiadło na rowery, by przez pięć dni przejechać 650 kilometrów dla chorego na rdzeniowy zanik mięśni Bartusia Przychodzkiego z Sandomierza. Trasę dla Bartusia z Lublina do Krynicy i z powrotem pokonuje Krzysztof Dykunec, Piotr Zając oraz Krzysztof Wójcik. Wszystko po to, by swoją determinacją zmobilizować jeszcze więcej chętnych do wspierania zbiórki na rzecz Bartusia.

Akcja rowerowa rozpoczęła się 30 lipca i zajęła 5 dni. Zdobyte kilometry, które przez firmę IT Connection zostaną zamienione na pieniądze trafią na konto zbiórki Bartusia Przychodzkiego. We wtorek, 2 sierpnia przed południem rowerzyści reprezentujący dwie grupy rowerowe Trasy Rowerowe Lublin oraz Lublin Rekreacyjnie Na Rowerach, zatrzymali się na chwilę na sandomierskim Rynku, by spotkać się z rodziną Bartusia i władzami Sandomierza.

- Ci ludzie zauważyli nas, bo zobaczyli gdzieś zbiórkę dla Bartusia i postanowili pomóc - powiedział Łukasz Przychodzki, tato Bartusia. - Są tu teraz z nami, z czego bardzo się cieszymy.

Piotr Zając jeden z rowerzystów wyjaśnił, że łącznie trasa przejazdu liczyła 650 kilometrów w obydwie strony. Trasa nie była łatwa, bo pierwszego dnia rowerzystom doskwierał upał. Drugiego dnia jadącym przez ponad cztery godziny towarzyszył deszcz.

- Wystartowaliśmy w piątek, przejechaliśmy 200 kilometrów by zatrzymać się na nocleg w Zalipiu - opowiada Piotr Zając.

- Jechaliśmy 10 i pół godziny. Kolejny dzień to już 120 kilometrów po górach, jazdy sześć i pół godziny. Przystanek w Krynicy. Po dniu odpoczynku powrót na trasę. Ponownie nocleg w Zalipiu. Dziś jedziemy od piątej rano. Przed nami jakieś 120 kilometrów, dlatego na miejscu będziemy dziś wieczorem - dodaje.

Piotr Zając, na co dzień przedsiębiorca zapewnia, że każda kwota jaką uda się zebrać za przejechane kilometry będzie cieszyć rodziców. - Planuję także zrobić akcję wśród moich klientów, którzy już angażowali się w tego typu formy pomocy - dodał. - Moja firma też jakąś kwotę wpłaci. Faktem jest, że pokazując, że jeśli coś się robi, nie tylko klika w potwierdzenie przelewów, łatwiej komuś to potwierdzenie przelewu zrobić.

Rowerzystów na starówce powitał także Janusz Stasiak, wiceburmistrz Sandomierza, który przypomniał, że lokalny samorząd wspiera rodziców chłopca na wiele sposobów. - Cel jest niezwykle szczytny - powiedział Janusz Stasiak. - Trzeba zrobić wszystko, aby Bartusia udało się wyleczyć. Większą rzeszą ludzi możemy do tego doprowadzić.

Rowerzyści otrzymali także pamiątki od Piotra Wójtowicza, naczelnika wydziału rozwoju, promocji i inwestycji Urzędu Miejskiego w Sandomierzu, który dodał, że organizatorzy zbiórek dla Bartusia są wspierani przez lokalne władze od samego początku. - Bardzo cieszymy się jako urzędnicy, że ta zbiórka zatacza coraz szersze kręgi, bo tylko wtedy ma szansę powodzenia - powiedział naczelnik. - Mieszkańcy naszego regionu robią bardzo dużo, dlatego zbiórka zatacza coraz szersze kręgi.

Łukasz Przychodzki, tato Bartusia przypomina, że obecnie na koncie zbiórki dla chłopczyka jest kwota 2 milionów 900 tysięcy złotych. Potrzeba dziewięć milionów. Deklarację wpłaty na konto Bartusia kolejnych trzech milionów złożyli w ostatnim czasie złożyli rodzice maleńkiego Kubusia Zwierzchowskiego z Bliznego, którzy zbierali pieniądze na operację serduszka swojego syna. Niestety po czterech miesiącach heroicznej walki o życie, Kubuś odszedł, a rodzice chłopczyka postanowili wesprzeć w leczeniu rodziców Bartusia Przychodzkiego. - Trochę brakuje na leczenie Bartka a czasu mamy coraz mniej - ubolewa. - Terapię genową można podać do 13,5 kilograma wagi dziecka. Bartuś waży dziewięć kilogramów, dlatego jest to także walka z czasem, którego mamy coraz mniej.

Zbiórka pieniędzy na leczenie Bartusia prowadzona jest pod skrzydłami Fundacji Siepomaga i Fundacji „Serca dla Maluszka”. Wpłat można dokonywać bezpośrednio poprzez Internet na stronach www.siepomaga.pl/bartus-sma oraz www.siepomaga.pl/9milionowserc

O aktualnościach dotyczących działań wspierających zbiórkę można poczytać na Bartusiowym blogu na portalu Facebook – Bartuś Przychodzki kontra SMA, a także na grupie Kibiców Bartka, gdzie prowadzone są licytacje charytatywne: Facebook - Bartuś – Pogromca SMA – Licytacje.

Można także pomóc Bartusiowi wysyłając SMS:
NUMER 72365
TREŚĆ 0116442
Koszt sms 2,46 zł brutto (z VAT)
Wpłaty poprzez przelewy bankowe: Fundacja "Serca dla Maluszka" ul. Kowalska 89 m.1 43-300 Bielsko-Biała Bank Millennium S.A. 85 1160 2202 0000 0001 9214 1142

W tytule przelewu należy wpisać: 1792 Bartłomiej Przychodzki

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie