Edyta i Przemysław Kotowie z Bielin uruchamiają linię do tłoczenia soków. – Do tej pory woziliśmy swoje owoce do tłoczni, teraz sami proponujemy taką usługę – mówią chwaląc zalety swojego produktu Kotowie od blisko dwóch lat sprzedają sok z jabłek z własnego sadu. – Kiedy okazało się, że tak bardzo wszystkim smakuje i ma wzięcie zaczęliśmy planować budowę własnej tłoczni – wyjaśnia Przemysław Kot. - Gdybyśmy wiedzieli jak trudna będzie to rzecz, to chyba byśmy się nie porwali – dodaje pani Edyta. – Ale jak już zaczęło się coś robić, trzeba było skończyć.

Na terenie swojej posesji w Bielinach postawili halę z magazynami, przechowalnią. – Mamy także zaplecze socjalne, chociaż pracujemy tu we dwójkę – mówią małżonkowie. W sadzie posadzili 1000 nowych drzew by mieć swoje jabłka. Oboje uczyli się obsługi austriackich maszyn i zgodnie twierdzą: - To jest proste.

Owoce trafiają do płuczki, stamtąd wywrotnica podaje je rozdrabniarki, jabłkowa pulpa jest wyciskana a sok trafia do pasteryzacji.

Po podgrzaniu do 80 stopni Celsjusza jest ciśnieniowo wtłaczany do specjalnych worków z folii spożywczej, z których usuwane jest powietrze. Worki z sokiem są pakowane do kartonów z obrazkiem, na którym widnieją jabłka, Święty Krzyż i jodły.

– By podkreślić, że nasza firma Smaki Ogrodu jest związana z Górami Świętokrzyskimi - wyjaśniają. Naturalny sok zachowuje świeżość przez co najmniej sześć miesięcy. Po otwarciu można go przechowywać przez dwa tygodnie.

- Kupiliśmy także pestkarkę, która pozwala przygotować do wyciskania inne owoce i wspaniale szypułkuje truskawki. Sok z truskawek już dodawaliśmy do jabłkowego, wychodzi fantastyczny napój – mówi Edyta Kot. - Podawaliśmy go na jarmarku na Świętym Krzyżu, w czasie Święta Kielc. Możemy tylko żałować, że nie zdążyliśmy uruchomić tłoczni w sezonie truskawkowym.

Pierwsze tłoczenie z tegorocznych jabłek Kotowie mają już za sobą. – Jednak te letnie jabłka mają inny, trochę bardziej kwaskowaty smak, jesienne są zdecydowanie słodsze – ocenia pani Edyta.

Kotowie chcą produkować soki mieszane: jabłkowo-gruszkowe, wiśniowe, porzeczkowe. Możliwości jest bardzo wiele, sok można tłoczyć także z warzyw.

Tłocznia w Bielinach jest pierwszą w powiecie kieleckim, Kotowie chcą to wykorzystać i zaproponować usługę tłoczenia.- Zwłaszcza teraz przy tak dużej nadprodukcji owoców warto wycisnąć z nich sok i przechować, by przez cała zimę mieć, co pić – mówi Przemysław Kot. Możliwości będą, bo na ich linii można uzyskać 500 litrów soku w ciągu godziny. – A litr soku z własnych owoców kosztuje 2 złote, to naprawdę się opłaca. Poza tym te soki są bardzo zdrowe, bez dodatków jakichkolwiek konserwantów, mają za to bardzo dużo wartości odżywczych, są słodkie mimo, że nie dodaje się do nich cukru.

Sok będzie można degustować na powiatowych i gminnych dożynkach, które odbędą się 31 sierpnia w Bielinach.

W takim opakowaniu pasteryzowany sok może leżeć pół roku.

 

Lidia CICHOCKA
cichocka@echodnia.eu