Witold Zaraska romansował z córką słynnej kieleckiej kardiolog? Kielce huczały od plotek!

Jarosław PANEK, [email protected]
Witold Zaraska w towarzystwie prezesa Targów Kielce, Andrzeja Mochonia.
Witold Zaraska w towarzystwie prezesa Targów Kielce, Andrzeja Mochonia.
Udostępnij:
Najoględniej mówiąc znajomi i przyjaciele szefa Exbudu nie przyjęli informacji o romansie Witolda Zaraski ze specjalnym wyrozumieniem, a już tym bardziej entuzjazmem. A on sam chyba się tego spodziewał i dlatego tak długo swoją nową miłość ukrywał.

Łatwego życia nie miała także nowa partnerka życiowa, czyli wspomniana już Monika. Jak łatwo przypuszczać, wiele osób, które jej nie znały, podejrzewało lub wręcz złośliwie rozpowszechniało plotkę, że jeśli dwoje ludzi z tak ogromną różnicą wieku i zamożności coś zaczyna łączyć, to raczej nie miłość. W końcu wiadomość o romansie szefa Exbudu i pięknej studentki szybko obiegła Kielce, a plotka jak to plotka, lubi po drodze obrastać w dodatkowe informacje.

Romans za romansem?

I tak już wkrótce cały Exbud i pół miasta żyły w przekonaniu, że nową wybranką Witolda Zaraski jest... córka znanej kieleckiej kardiolog, profesor Marianny Janion. Pani profesor istotnie utrzymywała i do dziś utrzymuje znakomite kontakty z prezesem Zaraską, zwłaszcza że dzięki jego wydatnej pomocy (w tym i finansowej) mamy w Kielcach Świętokrzyskie Centrum Kardiologii. Ale plotka, jakoby nową wybranką Witolda Zaraski była właśnie córka pani profesor były wyssane z palca.

- Ja wiedziałem, że to nieprawda, a sam Witek często podczas spotkań z Marysią (prof. Janion – przyp. red.) razem zaśmiewali się z tej plotki. Nie rozumiem, dlaczego akurat poszła w świat taka niesprawdzona informacja, ale istotnie słyszałem często tę zupełnie zmyśloną historię – mówił w rozmowie z nami przyjaciel Witolda Zaraski i były przewodniczący Rady Nadzorczej Exbudu, Stanisław Pałys.

Ale podobnych zmyślonych historii było więcej, bo wiele kobiet lgnęło do Witolda Zaraski, bez względu na to, czy on sam życzył sobie tego, czy też nie. Pewna urzędniczka z kieleckiego magistratu do tego stopnia pragnęła romansu z szefem Exbudu, że najpierw sama rozpowiadała plotkę, jak to on jest w niej zakochany, a potem kazał ją mu jeszcze odwoływać, ku wielkiemu zdziwieniu, acz nic nie wiedzącego na ten temat zainteresowanego.

Na podbój Europy

Tak czy siak znajomi i przyjaciele dość krytycznie przyjęli próbę uporządkowania sobie życia na nowo przez prezesa Exbudu. Ale on wyraźnie promieniał. Sprawy prywatne układały się po jego myśli. Gorzej było ze służbowymi. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych kilku dużych akcjonariuszy poinformowało Witolda Zaraskę, że nie będzie mogło dłużej trzymać jego akcji, bo nie pozwala im na to ich regulamin. I choćby nie wiadomo, ile te fundusze inwestycyjne oraz banki mogły jeszcze na papierach Exbudu zarobić, nadchodził czas sprzedaży.

To była zła wiadomość, bo dotychczasowi akcjonariusze całkowicie wierzyli w zdolności menadżerskie prezesa Exbudu i praktycznie pozostawiali mu w rządzeniu wolną rękę. Ktoś nowy, komu planowali odsprzedać akcje, już nie musiał być tak przyjazny szefowi kieleckiego holdingu. I wtedy Witold Zaraska wpadł na genialny plan połączenia się z Budimexem. Plan ów genialny był z dwóch powodów. Po pierwsze nowa firma miałaby już całkiem sporą kapitalizację, a z przychodami rzędu prawie miliarda dolarów rocznie, byłaby zauważalnym graczem w Europie Środkowo – Wschodniej. Po drugie fuzja z Budimexem oznaczała dla dotychczasowych akcjonariuszy powstanie całkiem nowego podmiotu prawnego, nowej firmy, jakiej akcje inwestorzy ci mogliby znowu trzymać przez kilka lat zgodnie z regulaminem. Witold Zaraska dalej spałby więc spokojnie, pewny swojej posady.

Kłopot stanowiło przekonanie prezesa Budimexu, Grzegorza Tuderka, aby ten zgodził się ulec Witoldowi Zarasce. Bo w tej grze Budimex był większy, ale to Exbud chciał go przejąć, a Witold Zaraska zasiąść na fotelu prezesa nowego giganta. Rozpoczęły się pertraktacje. Długie i żmudne.

Zdradzony i skrzywdzony

Prezes Budimexu w końcu skapitulował, a jego zarząd i menadżerowie, wyglądali na pogodzonych z myślą, że facet z Kielc będzie nimi teraz w Warszawie rządził. Nieoczekiwaną przeszkodą w tych planach, okazał się jednak właściciel Budimexu, czyli Kredyt Bank. To od ówczesnego prezesa Kredyt Banku, zależała ostateczna zgoda na tę fuzję. I prezes nawet się zgodził, ale nagle dość nieoczekiwanie odwołał swoją decyzję. Witold Zaraska przeżył szok. Misternie przygotowany, wypracowany i wynegocjowany plan runął z łoskotem.

Szef Exbudu poczuł się zdradzony i skrzywdzony. Chyba nikt nigdy nie potraktował go tak, jak szef Kredyt Banku i to bez podania przyczyn. Witold Zaraska do dziś zachodzi w głowę, komu zależało na utrąceniu największej fuzji firm budowlanych w Europie Środkowo – Wschodniej i do dziś nie chce wierzyć, że Kredyt Bank odmówił połączenia „bo nie”.

Jutro o czarnych chmurach, jakie zaczęły się gromadzić nad imperium Witolda Zaraski.

 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Środki z KPO obniżą inflację - komentarz

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Echo Dnia
Dodaj ogłoszenie