Zakupów boimy się, jak ognia. Znów ograniczamy wydatki i oszczędzamy na czarną godzinę

Marzena SMORĘDA
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Fatalne nastroje panują wśród konsumentów. Nie dość, że od dwóch miesięcy znacznie ograniczają zakupy, to jeszcze w ciągu najbliższych miesięcy nie planują zmiany swoich planów i kolejny raz, mimo cenowych zachęt, chcą oszczędzać – podał w komunikacie Główny Urząd Statystyczny. Decydujący wpływ na to ma sytuacja polityczno-gospodarcza kraju.

Ostatnie opublikowane dane na temat nastrojów wśród konsumentów nie tylko pokazują dobitnie, że na zakupy nie mamy ochoty, ale i że nic w tym temacie nie zmieni się prawdopodobnie przez najbliższe miesiące. Sytuacja w tej dziedzinie w sierpniu jest dużo gorsza niż jeszcze w lipcu bieżącego roku, a prognoza na przyszłość pokazuje dalszą rezygnację z zakupów. Zaczynamy za to na serio myśleć o odkładaniu na być może jeszcze gorsze czasy. To efekt niestabilnej sytuacji gospodarczo-politycznej kraju, która nie zachęca do wydawania pieniędzy. Optymizmu nie na przyszłość nie wywołują też prognozy o przyszłości ekonomicznej – tłumaczą ekonomiści.

NASTROJE PIKUJĄ W DÓŁ

Według Głównego Urzędu Statystycznego w sierpniu na spadek wartości wskaźnika nastrojów konsumenckich do poziomu -19,5 punktów procentowych, czyli bardzo wysokiej granicy niechęci do kupowania, największy wpływ miała ocena przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju. Konsumenci spadkowo ocenili też swoje plany zakupowe na przyszłość. Ich ocena pokazała na kolejne miesiące bardzo złe dla gospodarki wartości na poziomie - 25 punktów procentowych, czyli porównywalnej z rokiem 2011, kiedy to kryzys gospodarczy był u nas w głównej fazie rozkwitu. Na spadek tego wskaźnika wpłynęły przede wszystkim bardziej pesymistyczne przewidywania, co do przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju i przyszłego poziomu bezrobocia. Natomiast lepiej niż przez miesiącem oceniana był możliwość przyszłego oszczędzania pieniędzy.

TRZECIA FALA KRYZYSU?

Wiosną bieżącego roku wśród konsumentów wyraźnie zaczęła rosnąć ochota na zakupy, tym bardziej, że napływające informacje na temat kondycji polskiej gospodarki zwiastowały lekkie ożywienie na rynku. Z miesiąca na miesiąc rósł popyt, spadała stopa bezrobocia i przybywało ofert pracy. Nastroje konsumenckie były już na poziomie -15,4 punktów procentowych. Dramatyczny okazał się lipiec, pokazujący rekordowy urodzaj w gospodarstwach rolnych i sierpień, na początku, którego Rosja ogłosiła embargo na polskie produkty. Gospodarka stanęła przed widmem trzeciej fali kryzysu i co się z tym wiąże zmianą zachowań społeczeństwa.

Początek wojny ekonomicznej dał konsumentom wyraźny sygnał do oszczędzania, którego konsekwencją jest spadek popytu na produkty i usługi, doprowadzający do deflacji. Przyniosła ona postępujący spadek cen produktów, który obserwujemy już w przypadku owoców i warzyw, oraz mięsa i nabiału. - Sytuacja na rynku spożywczym na razie nie przełożyła się na ceny artykułów trwałych. Czekamy do września, wtedy zobaczymy, jak wyglądał będzie popyt. Liczymy, że będzie większy niż w okresie wakacji. Jeśli nie, wprowadzimy pakietowe akcje promocyjne albo obniżki cen. Musimy być elastyczni i na bieżąco reagować na sytuację na rynku – mówił Grzegorz Pabis, dyrektor handlowy sieci sklepów detalicznych PSS Społem w Kielcach.

ZDROWY ROZSĄDEK W WYDATKACH

Jak tłumaczą tę sytuację eksperci?
- Punktem odniesienia dla konsumentów w kraju jest w tej chwili bardzo niestabilna sytuacja u naszych wschodnich sąsiadów. Po raz pierwszy od bardzo wielu lat docierają do nas informacje, które nie tylko zniechęcają do zakupów, ale powodują, że zaczynamy bardziej optymalnie wykorzystywać nasze zasoby, czyli mówiąc wprost - cieszyć się z tego, co mamy i rozsądnie lokować pieniądze. Mówi o tym teoria dobrobytu. Stąd pojawia się tendencja do ograniczania wydatków i oszczędzania. Nie wiadomo bowiem, co czeka nas w przyszłości, a na diametralną zmianę sytuacji na lepsze nie ma w tej chwili szans. Zdrowy rozsądek podpowiada, by zarówno przedsiębiorcy, jak i indywidualni konsumenci do wydatków podchodzili bardzo ostrożnie – mówi Aleksandra Pisarska, doktor ekonomii z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Rządowa tarcza antyinflacyjna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie