Banki boją się, że gwałtownie potanieją nieruchomości i spadną nasze zarobki więc przestaniemy spłacać kredyty hipoteczne: 29.05.2020 r.

Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Mieszkania i domy mimo kryzysu wywołanego przez koronawirusa wciąż nie tanieją, za to trudniej dostać na nie kredyt. Karolina Misztal / Polska Press
Popyt na kredyty hipoteczne spadł w kwietniu o ponad 20 proc. Ale ta liczba jest pułapką prowadzącą do błędnych wniosków. Rozważny klient nie aplikuje o produkt, który jest poza jego zasięgiem.

Wbrew prognozom ceny mieszkań wskutek koronawirusa nie runęły w dół, a wręcz przeciwnie – wciąż utrzymują się na rekordowych poziomach. W Warszawie np. padł właśnie rekord średniej ceny transakcyjnej na poziomie 11 tys. zł za metr kwadratowy.

Mieszkania i domy mimo kryzysu wywołanego przez koronawirusa wciąż nie tanieją, za to trudniej dostać na nie kredyt

Nie jest to dobra wiadomość dla osób mających w planie kupno własnego mieszkania. A przecież na tym nie koniec złych wieści, bo banki mocno zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów hipotecznych. Praktycznie wszystkie, choć niektóre oficjalnie nie podjęły dodatkowych działań, bo nie musiały – swoje procedury mają na tyle elastyczne, że bez żadnych korekt mogą je elastycznie stosować zarówno w sytuacji dobrej jak i złej koniunktury.

Bez 30 procent zapomnij o pożyczce

Teraz praktycznie trzeba mieć 30-proc. wkładu własnego – i to bez żadnych wybiegów, w rodzaju dodatkowego kredytu, czy choćby tylko opcji w ramach tej samej hipoteki, na pokrycie „brakujących” np. 10 proc.

Kliknij i przeczytaj!:

Bankom zresztą dziwić się nie można – raz, że takiego postępowania wymagają tzw. rekomendacje artykułowane pod ich adresem przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF), a dwa – bogate doświadczenia rynkowe. Jak wskazuje Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, pogorszenie koniunktury gospodarczej niemal zawsze skutkuje negatywnymi zmianami spłacalności kredytów mieszkaniowych.

Trudno zatem dziwić się, że obecna sytuacja wzbudza pewne obawy dotyczące „hipotek”, które posiadają Polacy. Chodzi zarówno o kredyty bez waloryzacji do waluty obcej, jak i zobowiązania rozliczane we franku szwajcarskim i euro.

Bańka cenowa podobna do tej z 2009 roku

Na podstawie danych BIK można dowiedzieć się, które roczniki takich kredytów są najbardziej problematyczne.
Z danych Biura Informacji Kredytowej (BIK) jeszcze sprzed kryzysu (koniec 2019 r. wynika, że, w dalszym ciągu największe kłopoty ze spłatą hipotek mają kredytobiorcy, którzy pożyczali pieniądze na kupno mieszkania lub domu w szczycie poprzedniej sztucznej koniunktury „frankowej”, w latach 2007-2008. Co ciekawe, dotyczy to zarówno kredytów walutowych i hipotek złotówkowych, co w pewnej części wynika z „efektu bańki” – nieruchomości nabywane były po cenach metra kwadratowego wywindowanych nie tylko mocno ponad rzetelną wartość rynkową, ale i granice rozsądku.

W tego typu analizach pod uwagę bierze się odsetek kredytów mieszkaniowych spłacanych (lub nie) z opóźnieniem ponad 90 dni. Jak się okazuje, najgorsze pod tym względem są kredyty hipoteczne zaciągnięte w 2008 r. – aż 2,9 proc. kredytów hipotecznych udzielonych w walucie obcej i aż 6,2 proc. w złotych klasyfikuje się do tej najgorszej kategorii. Pożyczki wzięte pod hipotekę rok wcześniej są zaś tylko nieznacznie lepsze: 2,8 proc. walutowych oraz 3 proc. złotowych.

Historycznie - ostrożne pożyczanie popłaca

Obecnie mamy sytuację podobną: ceny metra kwadratowego każą zastanawiać się czy nie jesteśmy w pobliżu kolejnej „bańki”, a kryzys spowodowany koronawirusem można brać jako odpowiednik krachu franka szwajcarskiego.
Banki więc stosują się do doświadczeń historycznych, tym bardziej, że mają też argumenty przemawiające do wyobraźni z drugiego bieguna – z kolei według danych BIK z tego samego okresu najlepiej spłacane są kredyty hipoteczne zaciągnięte w 2011 r., a więc początku stosowania rygorów ostrożnościowych zalecanych przez KNF: 0,8 proc. kredytów zaciągniętych wówczas w walucie obcej oraz 1,8 proc. w PLN to zobowiązania przeterminowane więcej niż 90 dni.

Kliknij i przeczytaj!:

Wysokie czynsze, niewielu klientów. Restauratorzy zamykają biznesy.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Uważam, że oszczędności powinny być wyżej oprocentowanie choćby po to, żeby ludzie ich nie wypłacili. tego banki się nie boją?

j
jaaaa

Kolejny artykuł sponsorowany..

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3