Droższa mąka, chleb, makaron, olej i… alkohol? Tak może być już jesienią

Marzena SMORĘDA smoreda@echodnia.eu
- Mąka na chleb tylko wciągu ostatnich dwóch tygodni lipca zdrożała o ponad 9 procent i jeśli nadal będzie drożeć podwyżki cen pieczywa są nieuniknione – mówi Leon Widliński, właściciel kieleckiej piekarni „Piekiełko” przy ulicy Małej.
- Mąka na chleb tylko wciągu ostatnich dwóch tygodni lipca zdrożała o ponad 9 procent i jeśli nadal będzie drożeć podwyżki cen pieczywa są nieuniknione – mówi Leon Widliński, właściciel kieleckiej piekarni „Piekiełko” przy ulicy Małej.
Na rynku zbóż już jest drogo, a może być jeszcze drożej. Pierwsze analizy plonów dobitnie pokazują, że w porównaniu z ostatnimi latami, przyszedł chudy rok dla rolnictwa.

- Ceny mąki już rosną. Od naszych dostawców dostajemy nowe cenniki. Ale jak będzie naprawdę, okaże się po żniwach. Jeżeli złe prognozy dla rynku zboża sprawdzą się, na pewno przełoży się to wzrost naszych cen pieczywa. Na razie nie ma mowy o podwyżkach, bo mamy zapas mąki – powiedział nam Arkadiusz Kozieł, kierownik działu sprzedaży w PSS Społem w Kielcach, jednego z największych producentów pieczywa na naszym rynku.

 

W innej sytuacji są mniejsi producenci. - Nie robimy żad-nych zapasów, mąkę kupujemy co dwa tygodnie i jest ona co-raz droższa. Jeżeli będzie tak nadal, musimy podnieść ceny pieczywa, aby nie ponosić strat. Na rynku jest w tej chwili trudna sytuacja, bo nawet młynarze narzekają, że mąki brakuje – powiedziała Ewa Widlińska, właścicielka piekarni „Piekiełko” w Kielcach.

 

Także cukiernicy boją się podwyżki cen mąki, ale będą musieli tak skalkulować koszty produkcji, żeby klienci odczuli ją w niewielkim stopniu. - Nie możemy przecież wciąż podnosić cen ciast czy bułek, bo i tak nie są one niskie. Obecną cenę 1,60 złotych za słodką bułkę możemy podnieść minimalnie. Przecież są to słodycze, a więc produkty luksusowe – mówi Halina Jamioł, właścicielka Pracowni Cukierniczej przy ulicy Cedro-Mazur w Kielcach.

 

O ocenę sytuacji i prognozę sytuacji na rynku żywności w najbliższym czasie zapytaliśmy eksperta w branży rolniczej Ryszarda Ciźlę, prezesa Świętokrzyskiej Izby Rolniczej w Kielcach.

 

- Żniwa dopiero się zaczynają. Zakończyły się jedynie zbiory rzepaku. Prace na polu są w tym roku opóźnione, bo po-goda jest w kratkę i nie sprzyja rolnikom. Przez deszcze na nie-które pola nadal nie mogą wjechać ciężkie maszyny i kombajny, tak bardzo ziemia nasiąknięta jest wodą – mówi nasz ekspert.

 

PRZESZKODZIŁA POGODA

- Już teraz widać, że urodzaj jest gorszy niż w ubiegłym roku. Lepiej jest na polach obsianych pszenicą, żytem czy pszenżytem, bo zboża ozime jakoś poradziły sobie z trudną pogodą, ale zboża jare, szczególnie jęczmień, przez długą i śnieżną zimę później wschodziły i na niektórych polach wręcz nie opłaca się ich rolnikom zbierać. Jeśli dodać do tego duże szkody, wyrządzone przez chwasty, jak na przykład szczególnie w tym roku doskwierającą uprawom miotłę zbożową, trudno liczyć na obfite plony. Wprawdzie trochę lepiej obrodził owies, ale i tak ma on niewielkie znaczenie na rynku żywności, bo głównie wykorzystywany jest na paszę dla zwierząt – mówi prezes Ryszard Ciźla.

 

Eksperci od rolnictwa oceniają, że plony będą w tym roku niższe niż średnia wieloletnia o około 5 do 20 procent, w zależności od gleby czy położenia gruntów. Długa zima spowodowała szkody w uprawach, ale i lipcowe upały, które przypadły na czas dojrzewania zbóż, niestety, nie przysłużyły się ich jakości. Przy bardzo wysokich temperaturach i suszy ziarno nie wykształciło się najlepiej. Jest „chude”, a więc mniej dorodne i jakościowo gorsze. O plonach na terenach powodziowych nie ma nawet mowy. Wszystkie zalane przez wodę grunty uprawne trzeba zrekultywować, by w przyszłości mogły być użytkowane.

 

CENY W GÓRĘ

Ceny na rynku w porównaniu do ubiegłego roku poszybowały w górę. Za zboże na chleb, na przykład pszenicę, która rok temu kosztowała 40-55 złotych za kwintal, w tym roku już trzeba zapłacić 60-65 złotych za kwintal. A jeśli pogoda nadal nie będzie sprzyjać rolnikom, mogą jeszcze sporo podskoczyć.

 

Teoretycznie takie wahania na rynku zbóż nie powinny mieć znaczącego wpływu na ceny wyrobów z mąki, ale z pewnością już jesienią poczujemy to we własnej kieszeni, bo zdro-żeje chleb, kasze czy makarony. Droższy może być także alkohol. Producenci żywności zawsze ochoczo wykorzystują złe prognozy dla rolnictwa do podniesienia cen, a ponieważ w tym roku wieszczy się fatalne zbiory, więc nie przepuszczą okazji, by zarobić więcej. A przecież w kilogramie ciasta na chleb koszt mąki stanowi jedynie 15 procent jego wartości, pozostały udział w wartości wytworzenia mają robocizna czy transport.

Dlaczego więc zła koniunktura w rolnictwie odbije się na cenach żywności? - Bo rynek żywności jest bardzo czuły na wszelkie, nawet niewielkie wahania cen produktów i niestety, przeważnie reaguje paniką, którą reguluje dopiero popyt – mówi Ryszard Ciźla.

Zdrożeje też z pewnością olej z rzepaku, bo jego plony są w tym roku niższe niż w zeszłym o jedną tonę z hektara, czyli średnio wynoszą od 3 do 3,5 tony z hektara, a cena w skupie waha się od 1300 do 1350 złotych za tonę. Wyższe ceny zbóż nakręcą więc spiralę podwyżek, nawet jeśli nie ma to ekonomicznego uzasadnienia.

 

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie