MKTG SR - pasek na kartach artykułów

„Duma Ceramiki”, czyli Valdi Ceramica w Stąporkowie wciąż w agonii. Odcięta woda i gaz, komornicy. Będzie upadłość?

Piotr STAŃCZAK
Firma Valdi Ceramica ze Stąporkowa wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie wznowiła produkcji tej wiosny i nie wyszła z finansowych tarapatów.
Firma Valdi Ceramica ze Stąporkowa wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie wznowiła produkcji tej wiosny i nie wyszła z finansowych tarapatów. Piotr Stańczak
Zakład Valdi Ceramica w Stąporkowie – mimo wcześniejszych zapowiedzi kierownictwa – nie ruszył tej wiosny z produkcją płytek, ma odcięty gaz i wodę. O sytuacji finansowej nie można niczego dobrego napisać, natomiast prezes Waldemar Dzionek dla mediów jest... nieuchwytny.

„Duma Ceramiki”, jak ironicznie nazywają internauci stąporkowską firmę, mieszczącą się przy ulicy Piłsudskiego, istnieje od dwóch lat. Została otwarta z wielką pompą, wśród VIP-ów różnego szczebla. Zapowiedzi były szumne, płytki produkowane w Stąporkowie miały trafiać na zagraniczne rynki, głównie włoskie. Prezes Waldemar Dzionek zamierzał rozwinąć skrzydła za unijne dofinansowanie, wynoszące 41 milionów złotych. 

OBIECANKI CACANKI

Kolejne miesiące pokazały, że właściciel jednak przeliczył się z oczekiwaniami. Spodziewanego wielkiego zbytu nie było. Wiosną ubiegłego roku firma Valdi przestała produkować, agonia trwa od tego czasu. Rosło zadłużenie firmy wobec wszystkich – pracowników, wierzycieli, dostawców mediów, wielu instytucji. Od tego momentu do dziś 140-osobowa załoga skurczyła się o dwie trzecie. Ci, którzy zostali, liczą jeszcze choćby na odzyskanie części pieniędzy. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, są tacy, którzy wypłat nie ujrzeli od pół roku. Odpowiedzialny do końca maja za kontakty z mediami Rafał Krauze zapewniał w styczniu na łamach „Echa Dnia”, że produkcja ruszy w lutym lub marcu, firma będzie potrzebowała rąk do pracy - około 40 osób - że poszukuje źródeł finansowania z zewnątrz. Jakich? Tego zdradzić nie chciał, ale starał się przedstawić wszystko optymistycznie. Obietnice prosto rzecz ujmując „wzięły w łeb”. Wspomniany Krauze od czerwca w Valdi Ceramica sam nie pracuje...

BEZ WODY I Z DŁUGAMI

Na domiar złego w maju stąporkowski Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej przestał dostarczać wodę firmie, która zalega mu z płatnościami. Kierownik zakładu Andrzej Głogowski nie chciał nam zdradzić wysokości długu, tłumaczy natomiast: - Czekaliśmy wiele miesięcy na uregulowanie należności, rozmawialiśmy z jednym z dyrektorów, reprezentujących właściciela firmy Waldemara Dzionka. Jesienią ubiegłego roku spłaciła ona drobną część zaległości. Kolejne terminy spłat były przesuwane w czasie, nie mogliśmy dłużej czekać, tym bardziej, że ze strony kierownictwa Valdi Ceramica nie było już reakcji na nasze wezwania do zapłaty – przypomina Głogowski.

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej skierował sprawę do sądu, w ten sposób chce odzyskać pieniądze. Na razie, jak się dowiedzieliśmy, pracownicy przynoszą do firmy własną wodę, niezbędną do codziennej egzystencji. Są pozbawieni gazu. Mają tylko prąd.

PREZES NIEUCHWYTNY

Jeśli chodzi o kontakt mediów z Waldemarem Dzionkiem, tu także pojawiają się schody. Mimo, iż kontaktowaliśmy się zarówno z firmą w Stąporkowie jak też z domem handlowym w Warszawie, nie udało nam się porozmawiać z właścicielem, aby wytłumaczył skąd przyczyny agonii oraz czego dalej mogą się spodziewać pracownicy. Na razie tkwią w zawieszeniu, na jednym z forów internetowych pojawiła się nawet zapowiedź, że w czerwcu Dzionek ogłosi... upadłość firmy. Tej informacji  nie udało nam się potwierdzić. Jeszcze w ubiegłym roku szef Valdi Ceramica za jeden z głównych powodów kłopotów zakładu podawał brak 8,7 miliona złotych dofinansowania z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i ponad dwa miliony odsetek z tego tytułu. Instytucja ta zakwestionowała pieniądze wydane przez firmę na zakup gruntu. Zagroził, że o pieniądze będzie ubiegał się w sądzie. Boje z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości niczego nie zmieniły ani nie poprawiły.

KOMORNICY ZAJMUJĄ SPRZĘT

Dziś stąporkowską siedzibę firmy częściej niż nowi kontrahenci odwiedzają wierzyciele, Państwowa Inspekcja Pracy oraz komornicy sądowi, którzy na poczet długów zajmują mienie, sprzęt komputerowy. Z tego ostatniego pracownicy mogą korzystać, ale nie można go sprzedać. Daremnie próbując kontaktować się z szefem Valdi Ceramica, udaliśmy się wreszcie do zakładu przy Piłsudskiego. Portier „zmieszał” się, widząc przedstawiciela mediów. Zatelefonował z dyżurki do jednego z kierowników, czy ten zechce udzielić oficjalnej wypowiedzi, informacji. - Niestety, nie, proszę próbować jednak w Warszawie – odparł po rozłączeniu się. Na teren zakładu nas nie wpuszczono. 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia