"Kiszonki" są wściekłe, bo waluty lecą na łeb na szyję!

Jarosław PANEK, panek@echodnia.eu
Tadeusz Wrześniak, właściciel hut szkła w Staszowie i Grzybowie:Taniejąca złotówka nie cieszy eksporterów. Znów zaczy-nają dostawać mniej pieniędzy za swój towar. Satysfakcjonuje nas każda cena euro powyżej 4 złotych. Fot. D. Łukasik
Tadeusz Wrześniak, właściciel hut szkła w Staszowie i Grzybowie:Taniejąca złotówka nie cieszy eksporterów. Znów zaczy-nają dostawać mniej pieniędzy za swój towar. Satysfakcjonuje nas każda cena euro powyżej 4 złotych. Fot. D. Łukasik
W kieleckiech kantorach wielu klientów jest w szoku, gdy widzą, jak szybko tanieją waluty. Wczoraj można było kupić euro za 4,13 złotego, podczas gdy jeszcze trzy tygodnie temu za 4,50 zł.

Tak gwałtownego wzrostu wartości polskiej waluty chyba nie spodziewał się nikt, chociaż analitycy od dawna mówili, że złoty jest już jedynym słabym pieniądzem w Europie Środkowo - Wschodniej i musi któregoś dnia odrobić te straty choćby względem czeskiej korony, forinta czy litewskiego lita. I tak się właśnie stało, choć skala spadku cen euro, dolara, franka szwajcarskiego czy funta na pewno niektórych zaskoczyła. Jeszcze tydzień temu analitycy zastanawiali się, czy euro przebije psychologiczny poziom 4,20. Dziś pytają, kiedy będzie równo po 4 złote.

Turyści zacierają ręce

Kto się cieszy, a kto martwi tą sytuacją. Ręce zacierają przede wszystkim turyści. Bo oni już korzystają na tańszych walutach.

- Wystarczy, że ktoś na 4 - osobową rodzinę planuje wy-dać na dwutygodniowych zagranicznym urlopie 1000 euro, a już w porównaniu z cenami sprzed miesiąca zaoszczędzi 300 - 500 złotych. To nie mało - mówi Alicja Redlich - Michalska, właścicielka kieleckiego biura podróży Abex.

Powody do radości mają znowu importerzy używanych samochodów. Generalnie tanieje nam wszystko i zapewne nie-długo zobaczymy też tańsze paliwa na stacjach benzynowych.

Cieszą także posiadacze kredytów hipotecznych we franku szwajcarskim. W szczycie paniki z jednego franka płaciło się w lutym nawet 3,5 złotego. Teraz tylko 2,75. Wystarczy, że ktoś spłaca 500 franków raty co miesiąc, a oszczędza w porównaniu z zimą 250 – 300 złotych!

Ciężko zarobione funty
coraz mniej warte

Ale nie wszyscy się cieszą. Powody do zmartwień znów zaczynają mieć ci, którzy pracują w Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Przez pewien okres ich zarobki poszybowały po przeliczeniu na złote mocno w górę. Przez kilka miesięcy znów czuli się jak królowie życia. Ale to powoli odchodzi w przeszłość. Jeszcze nie chcą sprzedawać przywiezionych funtów i euro, jeszcze czekają na zwyżki, ale każdego dnia, zamiast odbicia liczą tylko kolejne straty. Właściciele kantorów nazywają takich klientów „kiszonkami”, bo „kiszą” zarobione waluty, zamiast je zamienić na złote.

Wielu z tych co chce sprzedać euro czy funty, przeciera oczy ze zdumienia, gdy widzą u ceny w skupie. Pytają, czy to nie pomyłka, bo rzeczywiście w ostatnich tygodniach spadek wartości czterech głównych walut jest imponujący. Niektórzy, gdy widzą, jak tanio musieli sprzedać swoje ciężko zarobione zagranicą euro, wycofują się z takich transakcji i chyba chcą czekać na lepsze czasy, ale nie wiadomo, czy one w ogóle nastąpią.

Eksporterzy znów się martwią

Powodów do radości nie mają także eksporterzy. Sprzedaż zagranicę mocno spadła w wyniku ogólnoświatowego kryzysu, ale wielu świętokrzyskich producentów próbowało sobie to rekompensować bardzo drogimi walutami i niezwykle korzystnym kursem wymiany. Ale Eldorado chyba powoli się kończy. Zachód jeszcze wciąż nie kupuje tyle rok temu, za to w przeliczeniu na złote zaczął już dużo mniej płacić niż jeszcze przed miesiącem.

- Dla takich producentów jak ja, kursy walut były przez ostatnie miesiące wyjątkowo korzystne i to trochę rekompensowało mniejsze zakupy Europejczyków. Ale teraz trend zaczłą się zmieniać. To źle, bo eksporterzy znów mogą zacząć mieć problemy. Dopóki cena euro utrzymuje się powyżej 4 złotych, jeszcze nie narzekamy – mówi jeden z największych eksporterów i producentów w naszym regionie, Tadeusz Wrześniak - właściciel hut w Staszowie i Grzybowie, które zatrudniają kilka tysięcy osób i prawie całą produkcję wysyłają zagranicę.

Na razie nic nie wskazuje na to, żeby złoty miał się dalej osłabiać, więc ci co w panice co kupowali waluty w styczniu i lutym „na górce” raczej chyba tego pożałują.

 

Wyższe mandaty od skarbówki z początkiem maja

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tradex

Tania złotówka, czyli złoty słaby oznacza że więcej złotówek płacimy  za waluty. W takim wypadku za 1 euro eksporter otrzymuje więcej złotówek. Droga złotówka, czyli mocny złoty to mniejsza wartość w złotym za towar opłacony w euro.
Eksporterzy cieszą się gdy złoty jest tani, bo więcej złotówek otrzymują za towar rozliczony w walutach.
Tytułem sprostowania komentarza do zamieszczonego zdjęcia.

Dodaj ogłoszenie