PGNiG Superliga. Łomża Vive Kielce wygrało w Piotrkowie, ale tylu bramek jeszcze nie straciło [ZDJĘCIA]

Paweł Kotwica
Paweł Kotwica
Na bramkę Piotrkowianina rzuca najskuteczniejszy (10 bramek) zawodnik Łomża Vive Kielce, Arkadiusz Moryto.
Na bramkę Piotrkowianina rzuca najskuteczniejszy (10 bramek) zawodnik Łomża Vive Kielce, Arkadiusz Moryto. Materiały prasowe PGNiG Superligi/Piotrkowianin Piotrków Trybunalski
Udostępnij:
W meczu PGNiG Superligi piłkarzy ręcznych, Piotrkowianin Piotrków Trybunalski przegrał z Łomżą Vive Kielce 32:38. To rekord straconych przez kielczan bramek w tym sezonie PGNiG Superligi.

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski - Łomża Vive Kielce 32:38 (14:22)
Łomża Vive Kielce: Kornecki (1-39 min, 8/28 = 29 %), Wolff (39-60 min i na dwa karne, 3/15 = 20 %) – Surgiel 3 – Kulesz 3, Sićko 3 – Olejniczak, Thrastarson 4, D. Dujszebajew – Vujović 4, Yusuf 1 – Moryto 10 (4), Gudjonsson 1 – Tournat 7, Domagała 2. Trener: Talant Dujszebajew.

Piotrkowianin: Ligarzewski (1-30 min i na jednego karnego, 6/27 = 22 %), Kot (31-60 min, 9/22 = 41 %), Chmurski (na jednego karnego, 0/1 = 0 %) - Swat - Babicz 6, Surosz 1– Mosiołek 3, Jędraszczyk 13 (8) – Stolarski 3, Wawrzyniak 1 - Szopa 2 – Pacześny 3, Doniecki. Bartosz Jurecki.

Karne. Łomża Vive Kielce: 4/7 (Ligarzewski obronił po jednym rzucie Thrastrarsona i Sićki, Kot obronił rzut Sićki). Piotrkowianin: 8/8.

Kary. Łomża Vive Kielce: 10 minut (Olejniczak, D. Dujszebajew, Sićko, Tournat, Thrastarson po 2). Piotrkowianin: 14 minut (Mosiołek, Surosz po 4, Pacześny, Wawrzyniak, Doniecki po 2).

Sędziowali: Łukasz Kamrowski, Piotr Wojdyr (Gdańsk).

Widzów: 250.

Przebieg: 0:1, 1:1, 1:2, 3:2, 3:4, 4:4, 4:5, 5:5, 5:7 (‘8), 6:7 (‘9), 6:12 (’14), 7:12, 7:13, 9:13, 9:14, 11:14 (‘21), 11;15, 12:15 (‘23), 12:20 (‘27), 13:20, 13:21, 14:21, 14:22 – 16:22, 16:24, 17:24, 17:25, 20:25, 20:26, 21:26, 21:27, 22:27, 22:29, 24:29, 24:32, 25:32, 25:33, 26:33, 26:34, 27:34, 27:35, 29:35, 29:36, 30:36, 30:37, 31:37, 31:38, 32:38.

Mistrzowie Polski dość spokojnie i wyraźnie wygrali w piotrkowskiej hali Relaks, ale gospodarze rzucili im aż 32 bramki. To rekord tego sezonu w PGNiG Superlidze, do tej pory po 29 bramek zaaplikowały naszej drużynie Energa MKS Kalisz, Chrobry Głogów i MMTS Kwidzyn. W Lidze Mistrzów więcej goli, po 33, nasza drużyna straciła w spotkaniach z FC Porto i Paris Saint-Germain w Kielcach.

Kielczanie znów zagrali wyjazdowy mecz PGNiG Superligi niespełna 48 godzin po wyjazdowym pojedynku Ligi Mistrzów. Po powrocie z Paryża nie trenowali. Trener Talant Dujszebajew dał wolne Dylanowi Nahiemu, Miguelowi Sanchezowi-Migallonowi, Tomaszowi Gębali, Igorowi Karaciciowi, Artiomowi Karaliokowi i Alexowi Dujszebajewowi. Po raz drugi kilkanaście minut w obronie dostał wracający po kontuzji Daniel Dujszebajew. W zespole gospodarzy zabrakło Patryka Mastalerza, Marcina Matyjasika, Romana Pożarka i Kamila Sadowskiego.

Początek meczu był dość wyrównany, bo nasza obrona grała dość ospale i Piotrkowianin, który jest rewelacją tego sezonu, zdobył już 18 punktów i zajmuje piąte miejsce w tabeli, dość łatwo zdobywał gole. Inna rzecz, że defensywa gości grała w dość eksperymentalnym ustawieniu, z Michałem Olejniczakiem na środku. Po drugiej stronie boiska dobrze wyglądała za to współpraca „Oleja” z obrotowym, Nicolasem Tournatem. Francuz zdobył w kwadrans cztery gole, wszystkie po asystach swojego środkowego. Skuteczny był też Arkadiusz Moryto.

Po mniej więcej dziesięciu minutach gry rozgrzała się kielecka defensywa i gospodarze zaczęli popełniać błędy. Ostatni remis to 7. minuta (5:5), a od stanu 6:7 w 9. minucie piotrkowianie stracili pięć bramek z rzędu. Przez siedem minut nie zdobyli ani jednego gola, a przez trzynaście minut zdobywali je tylko z rzutów karnych. 100-procentowo skuteczny w tym elemencie był Piotr Jędraszczyk, który w całym meczu osiem razy trafił z linii siódmego metra, a w sumie zdobył aż 13 bramek.

Nieco słabiej zaczęła pracę druga zmiana kieleckiej ekipy, która popełniła trochę błędów w ataku i oddała kilka nieskutecznych rzutów, w efekcie czego Piotrkowianin zbliżał się na trzy bramki różnicy (11:14 w 21 i 12:15 w 22 minucie), ale szkoleniowiec kieleckiego zespołu wziął czas i uporządkował grę. W końcówce pierwszej połowy nasi zawodnicy lepiej bronili, kilka piłek odbił Mateusz Kornecki i przewaga przed przerwą wzrosła do ośmiu trafień.

W drugiej części Żółto-Biało-Niebiescy kontrolowali grę, choć przegrali połowę 16:18. Lichutko wyglądała defensywa, być może był to efekt ostatnich wojaży. Gospodarze zdobyli sporo bramek po odważnych akcjach i ładnych rzutach z drugiej linii. W kieleckim ataku nadal trafiali Tournat i Moryto, ten drugi zdobył 10 bramek na 11 rzutów, mistrz olimpijski z Tokio na siedem trafień potrzebował dziewięciu rzutów.

W czwartek Łomża Vive gra wyjazdowy mecz Ligi Mistrzów z FC Porto, a w niedzielę, 12 grudnia, w Hali Legionów zagra ostatni pojedynek w tym roku, podejmując w PGNiG Superlidze Orlen Wisłę Płock.

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie