W Warszawie protestowała zbrojeniówka

Tomasz Dybalski, /BOL/
Ponad tysiąc pracowników skarżyskich zakładów Mesko demonstrowało w piątek w Warszawie w obronie swoich miejsc pracy.

   Huk petard, palone opony, odgłosy syren i gwizdków oraz antyrządowe hasła. W stolicy protestowali w piątek pracownicy przemysłu zbrojeniowego z całej Polski.

Związkowcy z całej Polski zbierali się na Placu Trzech Krzyży w Warszawie, przed Ministerstwem Gospodarki, od rana. Punktualnie o godzinie 11 rozpoczęła się wielka manifestacja. Demonstrowało ponad 10 tysięcy osób. Protestowali przeciwko działaniom rządu, niekorzystnym dla przemysłu zbrojeniowego.

   MESKO NAJLICZNIEJSZE

   Najliczniej przyjechali do Warszawy pracownicy skarżyskich zakładów Mesko, było ich ponad tysiąc. Sprzed Miejskiego Centrum Kultury w Skarżysku w piątek rano wyjechało 21 autokarów pełnych ludzi. Mieli ze sobą transparenty. Tłum pracowników Mesko sprawnie zapakował się do autokarów.

   - Będziemy domagać się od rządu rezygnacji z planów zamrożenia modernizacji armii, walczymy o miejsca pracy nasze i naszych kolegów z innych fabryk zbrojeniowych. Mesko jeszcze idzie siłą rozpędu, ale niektóre zakłady w kraju już stoją. Chcemy chronić polski przemysł obronny - mówił tuż przed wyjazdem Stanisław Głowacki z Solidarności, jeden z organizatorów protestu.

   DWANAŚCIE POSTULATÓW

    - Tuska cuda to obłuda, Za ministra Klicha zbrojeniówka zdycha, Tuska wspieraj i umieraj - skandowali związkowcy w Warszawie. - Rząd nic nie robi, a nasze zakłady bankrutują - mówili zgodnie. Sprzed Ministerstwa Gospodarki protestujący przeszli pod Sejm.

   Komitet Protestacyjny Pracowników Przemysłu Obronnego i Lotniczego wystosował dwanaście postulatów, które powinien spełnić rząd. Związkowcy chcą między innymi zwiększenia puli pieniędzy na modernizację sił zbrojnych, realizacji zawartych umów na 2009 rok (w tej chwili jest to zagrożone), udzielenia gwarancji rządowych na kredyty dla zakładów zbrojeniowych oraz wprowadzenia pakietów osłonowych dla pracowników.

Swoje postulaty delegacja związkowców złożyła na ręce marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. - Marszałek zapewnił, że przygotowywana jest ustawa dotycząca modernizacji armii, a tym samym będzie dla nas praca - informuje Zbigniew Cebula, przewodniczący "Solidarności” w radomskiej Fabryce Broni.

   MINISTRA NIE BYŁO

   Ostatnim punktem przemarszu była Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Związkowcy rozmawiali co prawda z przedstawicielami rządu, ale nie udało im się spotkać z ministrem obrony narodowej Bogdanem Klichem. Odwołano również spotkanie delegacji związkowej z prezydentem Lechem Kaczyńskim. - W zamian zaproponowano nam rozmowy z Aleksandrem Szczygło, ale nie przyjęliśmy tej propozycji - mówi Cebula. Związkowcy nie chcieli powiedzieć, czy wierzą w zapewnienia rządzących.

W czasie demonstracji spłonęło kilkanaście opon i wybuchło tysiące petard. Pikieta przebiegała jednak spokojnie. Nikomu nic się nie stało, nie musiała interweniować policja.

Wyższe mandaty od skarbówki z początkiem maja

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie