Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Finansiści już widzą pewne niepokojące sygnały związane z popularnością PLN. Wiadomo, kto może stracić

Jerzy Mosoń
Jerzy Mosoń
Nie dokazuj złoty, nie dokazuj! Przecież... no właśnie. Parafrazując słowa poety, ostrzegamy przed zbytnim optymizmem, w związku z niebywałymi wzrostami PLN
Nie dokazuj złoty, nie dokazuj! Przecież... no właśnie. Parafrazując słowa poety, ostrzegamy przed zbytnim optymizmem, w związku z niebywałymi wzrostami PLN 123rf.com/profile_akz
Jeśli wartość polskiej waluty będzie rosła tak dynamicznie, jak w ostatnim miesiącu, jeszcze w tym roku zobaczymy wycenę dolara na poziomie poniżej czterech złotych. Nie to jednak może martwić finansistów. Większym problemem może okazać się zbyt wysoki kurs PLN do EUR. Dlaczego?

Spis treści

Kondycja złotego w 2023 r., pomijając trudny okres drugiej części lata, była znakomita. Polska waluta stopniowo odzyskiwała straty względem euro i dolara i dawała nadzieję na korzystną wycenę, podobną do tej sprzed zawirowań gospodarczych spowodowanych pandemią i wojną Rosji na Ukrainie. Kłopot w tym, że niedocenienie przez rynki PLN miało też dobre strony, a zbyt gwałtowny wzrost waluty może przysporzyć gospodarce kilku problemów.

Ile trzeba dziś zapłacić za główne waluty?

Wzrosty złotego w mijającym tygodniu robią ogromne wrażenie. W piątek dolar wyceniany jest już na 4,03 zł, a euro warte jest 4,38 zł. Choć w czwartek wartość PLN była jeszcze wyższa, to trzeba wziąć poprawkę na tradycyjną, piątkową korektę kursu. Warto też przypomnieć o tym, że euro jeszcze w październiku potrafiło kosztować dziesięć groszy więcej, a w lutym za europejską walutę trzeba było zapłacić aż 4,77 zł. Z dolarem też bywało różnie. W najgorszym lutym kosztował on 4,47 zł. Niska wycena PLN nie martwiło co najmniej jednej grupy osób.

Eksporterzy zarabiają więcej, gdy krajowa waluta jest słabsza

Gdy krajowa waluta jest niedoszacowana, większe zyski generują przedsiębiorcy eksportujący towar za granicę. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), polski eksport tylko w pierwszej połowie 2023 r. wyniósł 176,4 mld euro, co oznacza, że w porównaniu z ubiegłym rokiem zwiększył się o 4,9 proc. Słabsza kondycja PLN pozwalała na większe zyski, a dodatkowo była też ratunkiem dla polskiej gospodarki.

– Tak jak jeszcze do niedawna podstawową siłą napędową polskiej gospodarki była konsumpcja, tak teraz na dobre wyniki przedsiębiorstw wpływa korzystnie sprzedaż polskich towarów za granicą – mówiła niedawno prof. Elżbieta Mączyńska, prezes honorowy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Zasada jest prosta: jeśli odbiorca z Niemiec płaci polskiej firmie 100 tys. euro w ramach kontraktu długoterminowego, to dla polskiego producenta lepiej, aby jedno euro kosztowało 4,77 zł jak w lutym niż 4,38 zł jak w piątek 17 listopada. Różnica w przeliczeniu, wynikająca z wymiany kursowej to 39 tys. zł. Oczywiście część przedsiębiorców zabezpiecza się przed wahaniami kursów, stosując w umowach np. uśredniony kurs. Nie dotyczy to jednak wszystkich.

Co dzieje się, gdy waluta krajowa zbyt szybko zyskuje?

Przed zbyt dynamicznym odrabianiem strat przez polską walutę ostrzega Juliusz Bolek, przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu.

– Zbyt gwałtowny i duży wzrost wartości złotego może utrudnić działalność eksportową polskim przedsiębiorcom, rozliczającym transakcje handlowe w euro lub dolarach. Trzeba też pamiętać, że droższa będzie też obsługa długu publicznego – zwraca uwagę finansista Juliusz Bolek.

Drugi aspekt, który poruszył szef Instytutu Biznesu, również ma ogromne znaczenie dla gospodarki. W ostatnim czasie pożyczanie pieniędzy przez państwo polskie było stosunkowo tanie, właśnie za sprawą m.in. dość słabego kursu PLN. Jeśli jednak złoty dalej będzie umacniał się z kilkunastoprocentową dynamiką, to przy obecnych wyzwaniach budżetowych kolejny rząd może mieć nie lada problem.

Mocny złoty prowokuje do powrotu dyskusji o wejściu do strefy euro

Dla nikogo nie jest też tajemnicą, że wysoki kurs krajowej waluty to dobry pretekst do tego, by inicjować na nowo dyskusję o wejściu Polski do strefy euro, co niosłoby ogromne konsekwencje nie tylko dla cen na polskim rynku, ale też zmniejszałoby możliwości przeciwdziałania kryzysom takim jak te w ostatnich latach. Również zdaniem prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego wejście do strefy euro to nie jest obecnie najlepszy pomysł, choć wskazuje inne powody. Dlaczego prof. Glapiński nie chce teraz Polski w strefie euro?

– Do wstąpienia do strefy euro możemy się przymierzać, kiedy osiągniemy poziom rozwoju Europy Zachodniej – komentował sprawę przyjęcia wspólnej waluty, podczas konferencji szef polskiego banku centralnego prof. Adam Glapiński. – Za osiem, do dziesięciu lat możemy osiągnąć ten poziom i wtedy to może stać się przedmiotem debaty. Można to zrobić wcześniej, ale ze szkodą dla Polski – podkreśli prof. Glapiński.

Jakie kryteria musi spełnić państwo ubiegające się o wejście do strefy euro?

Warto jednak przypomnieć, że wszystkie państwa UE, pomijając Danię, są zobowiązane do wprowadzenia euro, gdy spełnią kryteria tzw. konwergencji. Co oznacza konwergencja? Chodzi o gospodarczo-prawne warunki zawarte w traktacie z Maastricht (1992 r.). Wśród kryteriów konwergencji, które należy spełnić, by móc przyjąć euro jest zachowanie przez państwo stabilnych cen. Przez stabilne ceny należy rozumieć to, że stopa inflacji może najwyżej o 1,5 punktu procentowego przekraczać inflację trzech najstabilniejszych pod tym względem państw członkowskich.

Drugim warunkiem możliwości ubiegania się o przyjęcie euro jest równowaga finansów publicznych, co oznacza, że państwo nie powinno być objęte procedurą nadmiernego deficytu. Wreszcie: kraj członkowski musi też od co najmniej dwóch lat uczestniczyć w mechanizmie kursowym (ERM II). W tym czasie PLN nie może wykazywać silnych wahań względem centralnego kursu ERM II, a dwustronny centralny kurs waluty krajowej nie może być obniżany względem euro. Na koniec jest jeszcze kwestia potwierdzenia stabilnych długoterminowych stóp procentowych. Mogą one najwyżej o dwa punkty procentowe przekraczać stopy trzech najstabilniejszych pod względem cen państw strefy euro.
Jak widać spełnienie tych warunków, szczególnie przy obecnych wyzwaniach to nie lada wyzwanie.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Finansiści już widzą pewne niepokojące sygnały związane z popularnością PLN. Wiadomo, kto może stracić - Strefa Biznesu

Wróć na echodnia.eu Echo Dnia