Prowadzą dom otwarty. Z wizytą u znanych kielczan Zbigniewa i Kazimiery Chodaków

Iwona ROJEK [email protected]
Urządzanie mieszkania gospodarz pozostawiał zawsze żonie.
Urządzanie mieszkania gospodarz pozostawiał zawsze żonie.
Udostępnij:
Zbigniew i Kazimiera Chodakowie mieszkają w przestronnym mieszkaniu w kamienicy przy ulicy Paderewskiego w Kielcach. Mówią, że wcale nie przeszkadza im życie w centrum miasta, bo oboje przepadają za Kielcami i ruchem, jakie toczy się w sercu pięknego miasta.

- W naszym życiu sporo podróżowaliśmy po Polsce i świecie, moim hobby jest turystyka, ale nigdzie nie ma takich pięknych terenów, jakie są w regionie świętokrzyskim – mówi pan Zbigniew. Żona, która całe życie pracowała w Narodowym Banku Polskim, podziela jego zdanie, ubolewa tylko nad tym, że trzy lata temu przenieśli się z większego, ponad 100-metrowego mieszkania do mniejszego, 70-metrowego w tej samej kamienicy.

- Ta przeprowadzka miała być podyktowana wygodą, że będzie mniej pokoi do sprzątania, ale ja w tamtym mieszkaniu lepiej się czułam, a tu jest ciasno, wszystko zagracone. Teraz obydwoje najlepiej lubią spędzać czas w kuchni, rozmawiać, pić herbatę, czytać prasę, ale był czas, że przez ich dom przewijało się codziennie po 20, 30 osób. Prowadzili dom otwarty i tak jest zresztą do dziś.

 

Tylko ludzi przychodzi nieco mniej.

Na jednej ze ścian w salonie wiszą urocze obrazy malarza Cezarego Paszkowskiego i Zbigniew Chodak śmieje się, że wszystkie je kupił od razu za swoją pierwszą emeryturę. – Poszedłem, widzę przepiękne widoki, malarz pyta mnie, który obraz chciałbym nabyć, a ja mówię, że kupiłbym wszystkie i mam tyle pieniędzy. I tak ubiliśmy transakcję. Dwa z nich tak się spodobały potem wojewodzie Włodzimierzowi Pasternakowi, który nas odwiedził, że chciał je od nas odkupić. Ale my mu je podarowaliśmy.

W gabinecie pana Zbyszka pełno jest pamiątek i odznaczeń za działalność w Armii Krajowej, w Szarych Szeregach i wielu organizacjach, którym przewodniczył albo z nimi współpracował. Jego żona z kolei przepada za kwiatami i stworzyła w mieszkaniu wiele uroczych kwiatowych kącików. – Jestem za modelem rodziny wielopokoleniowej – mówi znany kombatant. – W niej każdy ma coś do zrobienia i czuje się potrzebny. Mieliśmy dwóch synów, jeden - Zbyszek, lekarz ginekolog, zmarł nagle trzy lata temu z powodu wirusowego zapalenia wątroby, zaraził się wirusem podczas swojej pracy. Z drugim - Jurkiem, z zawodu leśnikiem, absolwentem turystyki, obiema synowymi i trzema wnuczkami, Kasią, Agatką i Dominiką utrzymujemy bardzo bliski kontakt.

Koło telefonu państwa Chodaków leży karteczka z maksymą, którą starają się na co dzień stosować: "Gdy bez humoru się budzisz, to darmo się trudzisz”. – Mimo że nie jesteśmy najmłodsi, ciągle staramy się być aktywni. – Ja teraz zabiegam o powstanie pomnika, upamiętniającego powstanie IV pułku legionów Armii Krajowej w Siodłach koło Zagnańska – opowiada gospodarz. – A ja dbam o ciepło domowego ogniska - dodaje pani Kazimiera. - Nie miałam córki, to mam dwie wspaniałe synowe. A wnuczki przychodzą do mnie z każdą sprawą.

Zbigniew Chodak

Autor licznych publikacji książkowych i audycji telewizyjno-radiowych o tematyce wojennej i turystycznej, wieloletni wiceprzewodniczący komisji planowania w Świętokrzyskim Urzędzie Wojewódzkim, członek Armii Krajowej, były prezes PTTK, działał w Towarzystwie Wiedzy Powszechnej i w harcerstwie, żona Kazimiera, były pracownik banku, ma jednego syna Jerzego i trzy wnuczki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polacy posiadają coraz droższe smartfony

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Echo Dnia
Dodaj ogłoszenie