Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Trwają perturbacje na rynku ropy. Ekspert wyjaśnia, kto wygra na wahaniach kursów surowca

Jerzy Mosoń
Jerzy Mosoń
Właściciele aut napędzanych benzyną mają powody do zadowolenia
Właściciele aut napędzanych benzyną mają powody do zadowolenia 123rf.com/profile_ilfede
Według najbardziej pesymistycznych prognoz cena baryłki ropy Brent miała przekroczyć nawet 100 dolarów, co powinno już przełożyć się na to, ile płacimy na stacjach. Tymczasem w tym tygodniu, zamiast kolejnych wzrostów, rynki zanotowały największą od tygodni przecenę tego surowca. Niestety rekordu spadku nie będzie, bo ropa znów nieco zdrożała. Co to oznacza dla kieszeni polskich kierowców?

Spis treści

W Stanach Zjednoczonych ropa naftowa właśnie drożeje, ale dzieje się to po największych spadkach cen tego surowca od tygodni. Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na listopad wyceniana jest na rynku NYMEX w Nowym Jorku po 84,57 USD, co oznacza wzrost o 0,42 proc., po środowym spadku o 5,6 proc. Z kolei wysokogatunkowa ropa Brent na ICE w dostawach na listopad kosztuje 86,23 USD za baryłkę, wyżej o 0,49 proc. Spadek cen ropy nie zaskoczył Strefy Biznesu, która przewidziała korektę w dół. Powstaje jednak zasadnicze pytanie: co dalej i kto może obronić się przed niestabilnymi cenami narzucanymi przez głównych graczy.

Gospodarka chińska stygnie. To oznacza mniejszy ruch napędzany dieslem

Jeszcze nie tak dawno, bo w artykule z 26 września, w którym poruszyliśmy kwestię rosnącej presji rynku na tanią ropę, zwróciliśmy uwagę na to, jakie inne czynniki poza decyzją OPEC+, mogą wpłynąć na kształtowanie się cen tego surowca na światowych rynkach. Okazało się, że jeden z nich tj. problemy Chin związane z niskim PKB i fatalnymi prognozami dla tego kraju, mogą mieć kluczowe znaczenie dla zahamowania dalszych wzrostów cen, w szczególności diesla.

Chodzi o to, że największa światowa fabryka, gdy jest w fazie szybkiego wzrostu, składa zamówienia na duże wolumeny ropy, którą napędzane są kontenerowce dostarczające towar do Europy czy Ameryki. Wówczas cena baryłki ropy rośnie, nawet przy jej wysokim poziomie wydobycia. Gdy jednak Chiny mają fazy przestoju, a konkurencja nie zdąży szybko zastąpić ich dostaw, to ruch na morzach i oceanach chwilowo się zmniejsza.

Tureckie produkty wypierają chińskie. Do gry zaraz wejdą Indie

Z uwagi na dużą rywalizację, jaką prowadzą między sobą poszczególne państwa w tym Indie, Turcja oraz Korea Południowa i Japonia, wspomniane przestoje w ruchu morskim nie trwają jednak długo. Widać to na przykładzie sprzętu AGD. Chińskie produkty, których podaż była ostatnio nieco ograniczona zdrożały w sklepach nawet o 15 proc., tymczasem tureckie pralki czy zmywarki zdążyły poszerzyć ofertę, przy zachowaniu rozsądnych cen. Do gry o europejski rynek niebawem dołączą też Indie, tym bardziej że Delhi negocjuje obecnie z Komisją Europejską umowę handlową.
Status quo, jeśli chodzi o popyt na diesla powinien zatem zostać zachowany i na trwałe nie zahamuje wzrostów cen ropy.

O cenach paliw na stacjach mogą teraz zdecydować zapasy

Języczkiem uwagi w najbliższych tygodniach powinny być zatem zapasy surowca. I nie chodzi o te rezerwy, którymi dysponuje Polska, choć i o one są istotne, by stabilizować rynek, ale o zapasy głównych graczy. Według danych płynących z USA, popyt na benzynę w ujęciu sezonowym okazał się najsłabszy od 25 lat. Wiąże się to m.in. z decyzją polityczną Prezydenta Joe Bidena, który
podpisał rozporządzenie, zakładające osiągnięcie poziomu 50 proc. udziału w rynku sprzedaży amerykańskich aut elektrycznych do 2030 r. Do tego doszły też nowe bardziej rygorystyczne normy emisji pojazdów. Efekty już widać. Sama Tesla sprzedała w USA, od stycznia do końca czerwca 2023 r. 352 tysiące aut.

Nie ma się zatem co dziwić, że zapasy benzyny w tym kraju rosną, i jeśli spółki paliwowe nie dokonają korekty zamówień, tak też będzie się działo w przyszłości. Tylko w ubiegłym tygodniu zapasy benzyny w USA powiększyły się o 6,48 mln baryłek, czyli o 2,94 proc., do 226,98 mln baryłek – to najświeższe dane Departamentu Energii USA (DoE). Z kolei zapasy ropy naftowej w tym kraju, w ubiegłym tygodniu spadły o 2,22 mln baryłek, czyli o 0,53 proc., do 414,06 mln baryłek. Środowe dane dotyczące kurczących się zapasów ropy w USA musiały wpłynąć na dzisiejszą korektę spadku kursów tego surowca i być może zdołają go utrzymać nawet w granicach wyceny 90 dolarów za baryłkę. Co wówczas?

Pewność stabilnej ceny surowca jest lepsza od gry na ruletce

Choć obecna wycena baryłki ropy jest stosunkowo korzystna dla kupujących ją po cenie giełdowej, to eksperci są generalnie zdania, że wobec tak dużych fluktuacji na tym rynku przewagę w możliwości taniego pozyskiwania ropy mają wielkie koncerny, które są w stanie uniknąć konsekwencji tak potężnych wahań rynkowych, z jakimi obecnie mamy do czynienia. Przewidzenie niskiego kursu i granie na spadkach cen, to jednak obecnie niemal uprawianie hazardu.

– Na braku stabilności giełdowych cen ropy zyskują duże spółki, które są w stanie, przede wszystkim za sprawą dwustronnych kontraktów, zagwarantować sobie stosunkowo stabilną cenę zakupu surowca w hurcie. Orlen, dzięki strategii fuzji jest właśnie w takiej komfortowej sytuacji – komentuje dr Piotr Balcerowski, wiceprezes Instytutu Staszica.

Jak tankować, by nie paść ofiarą polityki państw OPEC+?

Można z dużą dozą prawdopodobieństwa uznać, że jeśli korekta spadku kursu ropy nie będzie wysoka, to polscy kierowcy nie powinni spodziewać się dużych wzrostów cen paliw na stacjach, ale istnieje możliwość zróżnicowania cen diesla i benzyny. Obecnie można zauważyć, że średnia cena diesla wynosi 6,02/l, a benzyny 5,99 zł/l, co może mieć związek z informacją dotyczącą kurczących się zapasów ropy w USA i zwiększeniu rezerwy w benzynie.

Taki trend może zostać wzmocniony wskutek kolejnej decyzji Rosji, która od 21 września zakazała globalnego eksportu diesla i benzyny drogą morską. Dostawy te trafiały wcześniej do Turcji, Brazylii i Arabii Saudyjskiej. Zyskiwały na nich przede wszystkim Turcy, którzy byli w stanie obniżyć koszty frachtu morskiego opartego na dieslu. Teraz Turcy będą jednak zmuszeni sięgnąć po droższą ropę, co niewątpliwie wpłynie także na jej podaż i cenę. Ta ostatnia i tak powinna być wyższa, wskutek początku sezonu grzewczego, podczas którego wciąż gdzieniegdzie wykorzystywana jest ropa. Oznacza to, że w najbliższych tygodniach, polscy kierowcy będą płacić na stacjach więcej za diesla niż za benzynę.

od 7 lat
Wideo

Jak działają oszuści 1 - fałszywy SMS

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Trwają perturbacje na rynku ropy. Ekspert wyjaśnia, kto wygra na wahaniach kursów surowca - Strefa Biznesu

Wróć na echodnia.eu Echo Dnia