Kawałek Toskanii w Złotej pod Sandomierzem. Produkowane tu wino podbija rynek!

Małgorzata PŁAZA
Kawałek Toskanii w Złotej pod Sandomierzem. Produkowane tu wino podbija rynek!Sylwia Paciura w swojej winnicy. Ze wzgórza, na którym znajduje się plantacja rozpościera się piękny widok na okolicę.
Kawałek Toskanii w Złotej pod Sandomierzem. Produkowane tu wino podbija rynek!Sylwia Paciura w swojej winnicy. Ze wzgórza, na którym znajduje się plantacja rozpościera się piękny widok na okolicę. Małgorzata Płaza
Udostępnij:
Produkowane przez nich wino podbija rynek, a ich Winnica nad Jarem została niedawno wpisana na listę Dziedzictwa Kulinarnego Świętokrzyskiego. Sylwia i Mateusz Paciurowie opowiedzieli nam o swojej winiarskiej pasji.

- To nasz kawałek Toskanii – uśmiecha się Sylwia Paciura, pokazując Winnicę nad Jarem. – W winoroślach jest coś magicznego, coś, co powoduje, że na plantacji chce się pracować.
Wino produkowane w Złotej (gmina Samborzec) błyskawicznie podbija rynek, a samo gospodarstwo zostało niedawno wpisane na listę Dziedzictwa Kulinarnego Świętokrzyskiego.

 

Małgorzata Płaza Sylwia Paciura usuwa z krzewów niepotrzebne pąki. W altance goście słuchają opowieści o winnicy i degustują wino.

Sylwia Paciura usuwa z krzewów niepotrzebne pąki. W altance goście słuchają opowieści o winnicy i degustują wino. (fot. Małgorzata Płaza)

 

WINOROŚL ZAMIAST MORELI

 

Sylwia i Mateusz Paciurowie pochodzą z gminy Samborzec. Po studiach postanowili zostać w Kielcach. Tam zaczęli pracę. On jest właścicielem pracowni projektowej, ona skończyła hotelarstwo i turystykę.
Pięć lat temu odziedziczyli działkę w Złotej. Od tamtej pory dzielą czas między tę podsandomierską wioskę a Kielce.

 

Na działce położonej wśród sadów rosły kiedyś morele. Nowi właściciele mieli inny pomysł na zagospodarowanie terenu. - Uznaliśmy, że skoro tak ciepłolubne owoce jak morele świetnie się tu udają, to również winorośl będzie miała znakomite warunki – wspomina pani Sylwia.
Działka, rzeczywiście, okazała się miejscem idealnym. To lessowy stok południowo-zachodni, znakomicie nasłoneczniony, z przepięknym widokiem na okolicę.

 

 Małgorzata Płaza Miejsce przechowywania wina.

Miejsce przechowywania wina. (fot. Małgorzata Płaza)

 

FACHOWA WIEDZA I STARANNOŚĆ

 

Winnica nad Jarem zajmuje powierzchnię 81 arów. Rośnie tu 2400 krzewów. Odmiany na wina białe - Bianca, Muskat i Hibernal zostały posadzone w 2009 roku, te na czerwone - Regent, Rondo, Zweigelt - rok później.
Winorośle, opowiada pani Sylwia, szczęśliwie przetrwały niedawne wiosenne przymrozki. Praca w winnicy rozpoczęła się już na dobre. - To pozbawianie głównego pnia niepotrzebnych pąków, koszenie trawy - mówi właścicielka, oprowadzając nas po winnicy.

 

Potem będzie między innymi wycinanie pasierbów, wykonywanie zabiegów ochronnych oraz zielona selekcja, czyli usuwanie części gron, by te, które zostaną, lepiej dojrzały i miały lepszą koncentrację cukru.

- Niektórych prac, takich jak choćby zimowe cięcie, nie powierzamy osobom z zewnątrz. Zabiegi te wymagają bowiem fachowej wiedzy i dużej staranności. Nad każdą rośliną trzeba się zastanowić – dodaje właścicielka winnicy.

Kontakt z rolnictwem właściciele winnicy mieli już wcześniej. Uprawa winorośli była jednak dla nich zupełnie nowym doświadczeniem.
- Sadzonki wzięliśmy od Romana Myśliwca z Jasła, guru polskiego winiarstwa. On pomógł nam dobrać je do siedliska. Zaproponował również zapisanie się do Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia – wspomina Sylwia Paciura.

 

Na spotkania organizowane przez stowarzyszenie państwo Paciurowie jeżdżą regularnie, uczestniczą w szkoleniach i pokazach, również tych zagranicznych. Ta wiedza, podkreśla pani Sylwia, okazała się niezwykle cenna.

 

Dzisiaj właściciele Winnicy nad Jarem dzielą się doświadczeniami z innymi. Z kilkoma osobami założyli Sandomierskie Stowarzyszenie Winiarzy po to, by wspólnie promować Sandomierszczyznę jako rejon uprawy winorośli i odtwarzać na tym terenie wielowiekowe tradycje.

Teraz członkowie organizacji przygotowują mający się odbyć za dwa tygodnie w Sandomierzu IX Konwent Winiarzy.

 

Małgorzata Płaza  Państwo Paciurowie robią wino białe, czerwone i różowe.

 Państwo Paciurowie robią wino białe, czerwone i różowe. (fot. Małgorzata Płaza)

 

DEBIUT I OD RAZU SUKCES

 

Zachętą do produkcji wina, jak przyznają państwo Paciurowie, była zmiana przepisów ustawy winiarskiej, dokonana w 2008 roku, wprowadzająca ułatwienia dla winiarzy. W 2011 roku weszły w życie kolejne udogodnienia.
Właściciele Winnicy nad Jarem wprowadzili swoje wino do sprzedaży w 2013 roku. To był bardzo udany debiut, w konkursie w Czechach ich Regelt zdobył srebrny medal. Smak trunków z Winnicy nad Jarem zaczęli doceniać także inni koneserzy oraz miłośnicy win.

 

- Nasze wino wprowadzamy głównie na rynek lokalny. Staramy się sprzedawać go jak najwięcej w miejscu wytworzenia, czyli w winnicy, ale również na imprezach plenerowych w Sandomierzu czy w Kielcach.

 

Wino z Winnicy nad Jarem można także zamówić w niektórych restauracjach oraz kupić w kilku punktach w Sandomierzu, Kielcach i Krakowie. Zainteresowanie nim jest duże, ograniczeniem jest stosunkowo niewielka produkcja.

Zainteresowani mogą odwiedzić winnicę. Chętnych nie brakuje. Wiele osób udających się do Sandomierza zjeżdża z głównej trasy, by tam zajrzeć. – Chętnie przyjmujemy turystów, oprowadzamy ich po winnicy, opowiadamy naszą historię, mówimy również o uprawie winorośli i produkcji wina – podkreśla Sylwia Paciura.

 

Miejscem degustacji jest altana przy winnicy. Zainteresowani mogą też zajrzeć do winiarni. Przed wejściem stoi ogromna beczka. W środku na półkach leżą butelki z winem. Pani Sylwia pokazuje sprzęt do produkcji i butelkowania, między innymi prasę, przyrząd do oddzielania jagód od szypułek, filtr, korkownicę, nalewarkę oraz oczywiście kadzie.

 

Małgorzata Płaza  Wejście do winiarni zdobi wielka beczka.

Wejście do winiarni zdobi wielka beczka. (fot. Małgorzata Płaza)

 

PIĘĆ RODZAJÓW WIN

 

Państwo Paciurowie produkują pięć rodzajów win. Cuvee to wino białe, aromatyczne, orzeźwiające, idealne na upalne dni. - To kupaż trzech szczepów. Dominuje Hibernal, który daje ciekawy aromat. To wino intensywne w aromacie i smaku – opowiada pani Sylwia.

 

Odesa to z kolei wino półsłodkie zrobione w 100 procentach z Muskatu Odeskiego. Wina czerwone to Domini z odmiany Rondo i Regelt, czyli połączenie odmiany Regent ze Zweigeltem, duma pani Sylwii.

 

- W tym roku Regelt będzie miał nieco większą kwasowość, ale to dobrze, ponieważ kwasowość jest kręgosłupem w winie. Jeśli jest jej trochę więcej, ma ono większy potencjał do leżakowania – wyjaśnia właścicielka Winnicy nad Jarem.

 

W ubiegłym roku państwo Paciurowie zrobili także wino różowe, delikatne, orzeźwiające, na razie, na próbę, 200 butelek. Tajemnica powodzenia, wyjaśnia pani Sylwia, tkwi w owocach. One są najważniejsze, w 60-70 procentach decydują o sukcesie. Jeśli winogrona są rzeczywiście dobre, zdrowe, dojrzałe jest duża pewność, że wino będzie dobre. Oczywiście, potem trzeba kontrolować cały proces. Tutaj potrzebna jest wiedza i wyczucie winiarza.

 

MAGICZNA UPRAWA

 

Winnica nad Jarem została wpisana niedawno na listę Świętokrzyskiego Dziedzictwa Kulinarnego. Pani Sylwia nie kryje, że dla niej i jej męża to duża satysfakcja, ale również szansa na promocję, możliwość pokazania się na szerszym forum, uczestniczenia w jarmarkach i targach.

Pracy w gospodarstwie jest bardzo dużo. Przybywa jej w samej winiarni. Państwo Paciurowie wszystkim zajmują się sami - produkcją wina, ale także butelkowaniem, etykietowaniem i sprzedażą.

 

- Myślę, że bez zaangażowania nie byłoby sukcesu. Uprawa winorośli i produkcja wina stała się naszą pasją. Do winnicy przychodzimy z przyjemnością. Winorośl to jest taka magiczna roślina, przy której naprawdę chce się pracować. Pochwały, choćby ze strony turystów, dają nam dodatkową siłę do działania – zaznacza pani Sylwia.

Państwo Paciurowie nie wykluczają przeprowadzki do Złotej. Mają plany dotyczące powiększenia winnicy o 20-arową działkę. Myślą również o zaadaptowaniu przechowalni na salę degustacyjną.

Obok winnicy stoi ławeczka. To miejsce odpoczynku, ale również świetny punkt widokowy, na plantację i całą okolicę.

- Człowiek się cieszy, że ma swój kawałek Toskanii. Niektóre z osób, które tutaj przyjeżdżają, mówią: „Jak tu pięknie. Jak w Toskanii” – mówi Sylwia Paciura.
 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
aaaaddd
No i po trzecie - jesteś idiotą. To najważniejszy argument.
G
Gienek S.
Sa dwa powody dla których nie tknę tego trunku. Po pierwsze, że nijaki Jaskiernia pije toto, a drugi, że od lat gustuje w Sandomierskim Mocnym.
Dodaj ogłoszenie